Przeniosłam się…

Od paru dni pracuję już na blogspocie . Jak na razie podoba mi się tam. Jeżeli miałabym jednym słowem wyrazić bloga na platformie blogspot było by to przejrzystość :) Nie wiem jeszcze co zrobię z tym blogiem. Na razie go zatrzymuje. Przeniosłam parę postów, pewnie jeszcze coś przeniosę. Ale wszystko okaże się w praniu jak to się mówi. Zobaczymy przy dłuższym pobycie na blogspot. Jak będzie, na razie nie mam zastrzeżeń :)

Podoba mi się, że jest przejrzysty i prosto się nim posługiwać. A jak mam jakiś problem łatwo jest znaleźć informacje w Internecie. W przeciwieństwie do onetu. Oczywiście jeszcze nie zaznajomiłam się ze wszystkim, ale zbiegiem czasu wszystko załapie :)Pojawił się także nowy ( nie przeniesiony) post. Także zapraszam was na


https://zaczytanav.blogspot.com/

Zastanawiałam się, czy pozostawić stara nazwę bloga, ale stwierdziłam ostatecznie, ze jednak zrezygnuję z zaczytanej romantyczki i pozostawię tylko zaczytaną :)

Zapraszam :)

Zmienić platforme czy nie?

Ostatnio blog na Onecie bardzo mnie denerwuje, a to utrudnienia ze wstawianiem zdjęć, a to nie mogę dodać głupiej wklejki. Tak naprawdę już parę miesięcy temu nosiłam się z tym zamiarem. Ale jakoś szkoda. Jest to platforma na której jeszcze w gimnazjum prowadziłam bloga. więc trzymam się jej głównie z sentymentu.

Ostatnio Onet w ogóle mnie zawodzi, ponieważ nie mogłam dostać się na moją pocztę. ciężkim trudem odzyskałam konto tracąc ponad 12 zł. za nic. Także mam powoli tego dość. Co tam sentymenty…

Zastanawiam się czy przejść na blogspot.  Tyle, że nie wiem czy tam nie wydarzą się znowu jakieś przykrości. Czy uda nam się polubić. Jeśli ktoś prowadzi bloga na tej platformie, proszę o radę. Opłaca się tam zamieszkać? A może ktoś także przenosił bloga z onetu. Dajcie znać proszę, jak to wam wyszło…

Lawirowanie

Lawirowanie taki tytuł spokojnie może mieć wczorajszy dzień. A dokładniej lawirowanie, między dziećmi. No dobra każdy mój dzień może nosić taki tytuł. Ale wczorajszy to lawirowanie z prędkością światła, tragizm na ziemi, totalna otchłań ciemności. Jedno przestaje płakać drugie zaczyna, albo oboje naraz. Ok znowu się przyznaje mam tak prawie codziennie. Ale wczoraj moje siły przekroczyły zenitu. Nie miałam chwili dla siebie. Szymek złapał katar i nie bardzo chce mi jeść. Wczoraj mało co zjadł. Tylko pije herbatę, bo mleka też nie bardzo, a przecież lubi. Inhalacje trzy razy dziennie i myśl, aby bez antybiotyku się  obeszło. Wieczorem nie chce spać tylko do 23 siedzi, aż padnie. Dla tego jest zmęczony w dzień. Do tego zaczęła się zazdrość o Kamilkę. Próbuje mnie odciągać od niej jak ją karmie. Oczywiście próbuje mu to wszystko wytłumaczyć i czymś zająć. A w wolnym czasie od kruszynki próbuje jakoś poświęcić mu, żeby nie czuł się odrzucony. No cóż jeszcze chwilę taki czas potrwa. Mamy tylko nadzieje, że to się jakoś wszystko unormuje :) ale jakimś cudem udaje mi się trochę czasu uszczerbać na czytanie. Akurat czytam bardzo wciągająca książkę, na pewno w krótce o niej napiszę :) A tym czasem mam nadzieje, że dzisiejszy dzień będzie lżejszy :)

Ch… owa Pani Domu- Magdalena Kostyszyn

Tytuł: Ch… owa Pani Domu

Autor: Magdalena  Kostyszyn

Wydawnictwo: Znak

Liczba stron: 288

Kategoria: Poradnik

 

Pierwszy antyporadnik, który na pewno nie podpowie ci jak doskonale gotować, posprzątać w domu czy dbać o ogród. Jest to książka, która wokół tego dążenia do perfekcji ma na celu sprowadzić nas na ziemie. Pakzauje prawdę o zyciu w humorystyczny sposób.

Książka idealnie pokazuje nam jak próbując dążąc do perfekcji marnujemy sobie życie.  Uświadamia nam jak dużo przez próby bycia idealnym tracimy z naszego życia. W dodatku napisana z humorem. Nieraz przy książce wybuchłam śmiechem, bądź pokazał mi się na twarzy uśmiech mówiący: ” Kurczę faktycznie tak jest ” :)

Na profilach społecznościach, blogach i przeróżnych stronach internetowych widzimy doskonałe wręcz perfekcyjne zdjęcia z zżycia naszych znajomy. Z poczuciem beznadziei i zazdrości chcemy dążyć do idealnego życia, a nie o to w nim chodzi. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że to co widzimy w Internecie to ta lepsza chwila z życia. I tak jak  u nas, tak i u naszych znajomych tez bywa czasem gorzej.               Książka pokazuje nam, że bałagan w domu czy przypalony obiad to nie tragedia. I nie musimy się, aż tak tym przejmować. Nawet w tedy, gdy przychodzą do nas niespodziewani goście.

W antyporadniku poruszane są także tematy min. stosunków międzyludzkich, miejsc pracy, dbania o wygląd, o dzieciach, matkach, singielkach itd. Ogólnie mówiąc opisuje prawdziwe życie. I to jest dobre, pierwszy raz cos takiego czytałam i naprawdę przestałam się tak przejmować bałaganem, który chociaż cały dzień ogarniam wieczorem nadal jak najlepszy kumpel jest ze mną :)

Myślę, ze trochę pogubiliśmy się w dążeniu do idealnego zżycia i ta książka nam to uświadamia. Dzięki niej przypomniałam sobie, że w życiu ważne są chwile, zabawne, wzruszające, ten czas z rodziną. I pomyśleć, że próbując posprzątać klocki, które i tak dziecko za 5 minut rozsypie, możemy przegapić naprawdę piękna i ważna chwilę.

Napisana jest w prosty i jak już nie raz wspomniałam zabawny sposób. Do tego czcionka jest duża. Czyta się ją szybko. Przechodząc do okładki wyraża ona treść książki. Mamy tu kobitę, po której widać nie ogarnięcie. Moim zdaniem można by rzec idealna.

Krótko mówiąc z poczuciem humoru, prawdziwa i momentami wstrząsająca książka o prawdziwym życiu.

Wstań- Amy Cuddy

Tytuł: Wstań

Autor: Amy Cuddy

Wydawnictwo: Znak

Liczba stron: 352

Kategoria: Poradnik

 

 

„Skuteczny sposób, by zyskać pewność siebie i wstawić czoło wyzwaniom”

Poradnik napisany został przez Amy Cuddy, psycholożki i profesorki Harvardu. I jest jakby dopełnień wystąpienia Amy na kanale TED na YouTube. Z którego stała się znana.

Książka doradza nam jak zyskać pewność siebie i sprostać zadaniom, które nas przerażają. Pozwala nam zrozumieć i odnaleźć samych siebie.

Wszystko toczy się wokół „OBECNOŚCI”. Dowiadujemy się min. czym ona jest? Jak ją osiągnąć? Jak się nią posługiwać?  Co ma wspólnego obecnośc z zaufaniem. A także Czy postawą ciała możemy wywołać emocje? Jak nasza postawa ciała wpływa na nasza psychikę?

 

Poradnik napisany jest prostym językiem, chociaż zdarzają się trudne słowa. Przez co ksiązka wymaga spokoju i skupienia. Jest rewelacyjna i naprawdę to wszystko ma sens. Najbardziej interesowały mnie rozdziały dotyczące ciała i wyrażanych emocji. Zawsze ciekawiło mnie co mówi innym nasza postawa ciała. Dużo się o tym dowiedziałam chociaż w tym momencie książki trochę się gubiłam. Dlatego lepiej czytać go powoli, jeden rozdział, później dać sobie trochę czasu na przemyślenie tego co się czytało i ewentualnie wdrążenie tego w życie.

Autorka przytacza nam wiele anegdot z zżycia różnych ludzi, a także z własnego. Co jest dużym plusem dla książki, gdyż dzięki temu łatwiej nam zrozumieć te wszystkie psychologiczne pojęcia.  Książka interesuje, wciąga. Czytasz ją i jesteś ciekawy czy to działa i czego jeszcze możesz się dowiedzieć. Próbujesz opisany przykład i zdajesz sobie sprawę, że to ma sens.

Przechodząc do wrażeń wizualnych. Okładka mnie niestety nie zachwyciła. Prosto mówiąc jest nudna. Ale przecież nie ważny jest wygląd tylko to co jest w środku. A to co tam jest może pomóc wielu ludziom. Zmienić nasze myślenie, naszą postawę. Po przeczytaniu tej książki na pewno inaczej spojrzysz na siebie, swoje myśli, uczucia i postawę ciała. Polecam.

PS. Książkę otrzymałam od wydawnictwa Znak. Jest to jak na razie najlepsza książka jaką otrzymałam do recenzji :)  Jeśli ktoś byłby zainteresowany wystąpieniem Pani Cuddy na TEDZIE, filmik poniżej:

100 książek, które chcę kupić cz. 3

Kolejne 10 książek ze 100, które pragnę mieć w swojej biblioteczce :) Ale szczerze mówiąc ciężko mi znaleźć które tak naprawdę chciałabym mieć „na stałe” w domu. Jak robiłam pierwszą listę tych książek zdawłam właśnie prawko i chciałam zająć czymś myśli. Ale po przeglądnięciu tej listy stwierdziłam, że większość tych książęk wystarczy abym przeczytała. Nie wiem, czy uda mi się przed końcem roku zrobić całą liste. Już ta 10 jednak była dla mnie ciężka :)

21. Perfekcyjny ogród- Małgorzata Rozenek

22. Perfekcyjny organizator- Małgorzata Rozenek

23. Jak bać o siebie perfekcyjnie- Małgorzata Rozenek

24. Lekkość- Anna Starmach

25. Pyszne na słodko- Anna Starmach

26. Jesteś cudem- Regina Brett

27. Strefa cienia i Strefa światła- Wiktoria Zender

28. Paryski szyk- India Mahdavi

29. Kiedy odszedłeś- Jojo Moyes

30.  Pamiętnik narkomanki- Barbara Rosiek

Domowe SPA- Ogórek

W dzisiejszym domowym SPA, biorę pod lupę swierze ogórki. Jakie cuda może zdziałać dla naszej skóry? Tego właśnie spróbuje się przekonać

1. Maseczka z ogórka

1 mały ogórek (lub pół ogórka dużego)

1 białko

1 łyżka mąki ziemniaczanej

odrobinę soku z cytryny

Ogórek umyć i zetrzeć na tarce. Wymieszać z innymi składnikami. Nałożyć na twarz na ok 20 min. Po czym zmyć. Maseczka działa nawilżająco, odświerzająco, rozjaśniająco, wygładzająco.

Moje Doświadczenie.

Pierwsze wrażenie było kiepskie . Jak nakładałam ją na twarz wszystko zaczęło mi ciekać i cała byłam ubrudzona. Pomyślałam, że robię ją ostatni raz. Za dużo ciapania. Ale, gdy zmyłam ja po tych 20 minutach. Było wielkie WOW. Skóra rzeczywiście była miękka, gładka i rozjaśniona. Mimo, że źle i nie przyjemnie się ją nakłada na pewno po takich rezultatach nie raz ją sobie wykonam :)

2. Plastry ogórka na oczy

Wystarczy ukroić da plastry ogórka i przyłożyć je na oczy. trzymać przez ok. 15-20 minut. Plastry sprawiają, ze spojrzenie jest ożywione, zmniejszają opuchliznę i cienie pod oczami.

Moje doświadczenie

Niestety ja nie potrafię leżeć przez 20 minut z zamkniętymi oczami nie śpiąc, więc ciężko mi wykonać taki zabieg :) W każdym razie wypróbowałam ten sposób. I faktycznie spojrzenie jest  żywsze, świeże, na pewno opłaca się poleżenie z takimi plastrami :) Nie wiem czy zmniejszą cienie pod oczami, ale to powinnam zauważyć po kilku zabiegach z plastrami :)

3. Tonik ogórkowy

Zetrzeć ogórka na tarce o małych oczkach. Dobrze odcisnąć sok. Stosować do przemywania przebarwień i piegów na twarzy i dekolcie, najlepiej dwa razy dziennie. Tonik rozjaśnia, odświeża oraz łagodzi stany zapalne skóry.

Moje doświadczenie

Ja chyba pokochałam to warzywo jako kosmetyk do mojej twarzy. On naprawdę rozjaśnia cerę, zmiękcza i wygładza skórę.

4. Maseczka na włosy

1/2 ogórka
1 jajko
1 łyżka miodu
1 łyżka oleju/oliwy

Ogórek zetrzeć na tarce, wymieszać z pozostałymi składnikami. Nałożyć na włosy na 10 minut po czym spłukać i umyć głowę.

Moje doświadczenie

Włosy stały się delikatne, miękkie. Wręcz jedwabiste. Duża zasługa tu pewnie jajka,bo kiedyś robiłam tę sama maskę tylko bez ogórka i też takie były. Zawsze słyszałam, ze białko ma bardzo dobry wpływ na włosy, ale nigdy z tego nie korzystałam Ale teraz na pewno zacznę częściej używać tego typu masek.

Urodziłam <3

image

Chodziłam, chodziłam i urodziłam 8 dni po terminie. Dokładnie 10.09.2016 r. o godzinie 23:35 w sobotę. Zaczęło mnie boleć ok. godz. 21:00, ale tak niby przechodziły, takie niby ledwo wyczuwalne. Sama nie wiedziałam czy to nie jest fałszywy alarm. Jednak o godz. 22:20 zaczęły się straszne bóle coraz silniejsze. Strasznie bolało. W szpitalu byłam ok. 23:00. Więc poród był szybki, ale jednak bolesny. Nie wiem jak to można wytrzymać, a jednak wytrzymałam.

Nasza mała miała 3390 wagi, 54 wzrostu. Ma na imię Kamila Łucja i stała się moim oczkiem w głowie. Jest urocza. Co wcale nie oznacza, że Szymek spadł na dalszy plan. Tak naprawdę staram się go przyzwyczaić  z powrotem do mnie i do nowej sytuacji. Ponieważ przez te wizyty w szpitalu troszku się pogubił i wpatrzył w babcię. Ale mam nadzieje, ze z biegiem czasu przejdzie mu i jakoś to wszystko się poukłada. Na razie wszystko jest na wariackich papierach :)

To już tuż, tuż…

Gdy byłam w ciązy z Szymonem bałam się nowych rzeczy. Jak to będzie. Przeciez nigdy nie miałam dziecka, a ponadto z takimi malutkimi dziećmi igdy nie miałam kontaktu. Nie potrafiłam mówić do niemowlaków czy nawet do trochę starszych dzieci. Bałam się, że nie będę potrafiła rozmawiać z własnym synkiem. Gdy się urodził obawy nie odeszły. Przez tydzień był w inkubatorze także nie miałam go cały czas przy sobie. Jak do niego szłam to czułam strach. Bałam się, że jak się rozpłacze to nie będę wiedziała co mam zrobić. zwłaszcza, że nie wolni go było wyjmować. Ale po jakimś czasie dotarliśmy do siebie. Teraz nie widzę bez niego życia. :)

Pierwszy rok praktycznie kręcił się tylko wokół dziecka. Uczyliśmy się wszystkiego, pojawiły się kolki, ząbkowanie i inne sprawy. Teraz tuż przed porodem gtez odczuwam strach.  Jak t wszystko ze sobą zgram? Dwoje dzieci? Czy Szymek szybko zaakceptuje siostrę? Czy będzie się buntował ? Boje się porodu, żeby wszystko dobrze się skończyło, bez komplikacji i żeby dziecko urodziło się zdrowe. W tym mam największy strach. Idąc dalej martwię się czy ogarnę ten swój  „nowy” świat w taki sposób, żebym miała czas dla siebie. Przeczytać książkę, napisać coś na blogu, albo pobyć sama ze sobą tak po prostu. Na pewno na początku będzie ciężko zanim się zgramy w tej nowej sytuacji. Często rozprzestrzeniany jest fakt, że mając dzieci już nie masz własnego życia (jako pojedyncza osoba) Przy pierwszym to się nie sprawdziło. Wręcz przeciwnie, starałam się wykorzystywać swój czas ambitnie. Zauważyłam jak wiele czasu traciłam wcześniej mając go w 100 % dla siebie. Wiem, że teraz  czas, który miałam dla siebie, a nawet ten co mieliśmy wyłącznie z mężem dla siebie zmniejszy się. Ogólnie już przypominam sobie to karmienie, te zupki, początki. Ciekawe jak to będzie  zmusić do jedzenia dwójkę dzieci :) A może córeczka będzie grzeczniejsza ? I nie będzie nam dokuczać za bardzo ? Teraz ponadto Szymek uczy się spać na nowy łóżku bez kołysania. Jesteśmy już po pierwszej nicy i nie było źle. Ale  wiadomo jak pojawi się dzidziuś może zrobić się zazdrosny i się buntować. O by nie :)  Chciałabym, aby nauczył się też robić siku do nocnika, ale na razie trudno mu się pożegnać z pampersem. Jak macie na to jakieś sposoby to dajcie znać :)  Mam nadzieje, ze z biegiem czasu wszystko się unormuje i osiągniemy w tym wszystkim  równowagę :)

Teraz czekamy i czekamy na nasza córeczkę, ta końcówka ciąży jest naprawdę wykańczająca. W dzień, w dzień myślę może to już dziś. I tylko mam nadzieję, że będzie już po wszystkim i będziemy mogli cieszyć się naszym nowym życiem w czwórkę :)