Kolejny egzemplarz do zrecenzowania- Idealna- Magda Stachula

Dostałam kolejny egzemplarz książki do zrecenzowania :) Cieszę się jak dziecko :) Bo widzę, że faktycznie można robić cos co lubisz i w tym przypadku może nie zarabiać, ale książki dostaje za darmo ( Poprawka: za recenzje i opinie :)). Więc jest to w jakimś stopniu zarobek :)

Dodatkowo w tym przypadku jeśli książka mi się nie spodoba mam dostać w zamian czekoladę :)  A jeżeli mi się spodoba to napisac o niej na mediach społeczniościowych, blogach itd. Ciekawe wyzwanie :)

 

Książka to kryminał psychologiczny opowiadający o kobiecie, która prawie w ogóle nie wychodzi z domu. Chcąc zapomnieć o sypiącym się małżeństwie i o pragnieniu posiadania dziecka obserwuje ludzi przez kamery miejskiego monitoringu. Pewnego dnia znajduje w swojej szafie sukienkę, która nie należy do niej, a także szminkę… Potem wydarza się coś jeszcze… Czego jeszcze nie wiem, ale myslę, ze zaniedługo się dowiem. :)

Ogólnie nie czytam kryminałów, nie bardzo lubie ten tym książek, ale stwierdziłam, ze zaryzykuje. Może jeszcze nie trafiłam na bardzo dobry kryminał. Biorąc pod uwagę, że przeczytałam w życiu chyba tylko jeden kryminał.

Także zabieram się za czytanie, a wy wypatrujcie recenzji :)

Idę Do Szpitala? Odebrałam Prawko :)

 CIĄŻA

Ciąża rozwija się prawidłowo, dziecko jest zdrowe. Ja też czuje się dobrze oprócz zgagi którą mam codziennie. I to taka silna, że aż sprawia niesamowity ból. Jak Szymusiem byłam w ciąży to też miałam. Ale tak pod koniec bardziej. Dzidziuś mi się rusza jak nie wiem. Cudowne uczucie :) Wierci się nieraz, tańce odprawia, ze hohoho :) Ale lekarz wysyła mnie do szpitala. Ponieważ mam grupę krwi minusową musze brać jakiś lek. Teraz takie dziwne zalecenia. Ale ten lek kosztuje 450 zł na receptę. Więc raczej pacjentki wysyłają do szpitala na 3-4 dni. Gdzie podają ten lek. Także miedzy 28-30 tygodniem, czyli za trzy tygodnie jadę na wakacje do szpitala. Zapewne spędzę ten czas na czytaniu książek. W końcu będę miała dużo wolnego czasu. Chciałam pojechać w tym roku do Krakowa na jeden dzień. A wychodzi chyba z tego, że nigdzie się nie wybierzemy. Za to będę miała wakacje w szpitalu :/

PRAWO JAZDY

Odebrałam prawo jazdy i już jeździłam. Mam problem trzymaniem się swojego pasa. Albo jadę za bardzo przy poboczu, albo wyjeżdżam na środek. Ale wydaje mi się, że to dlatego, że to mamie się wydawało, ze zaraz w jadę do rowu, a tak naprawdę chyba byłam dalej od pobocza. Tylko od strony pasażera tak się wydaje. A  w tedy odbijałam ku środkowi i naglę znajdowałam się na środku. Bo jak z mężem w sobotę jechałam to nie miałam tego problemu. Raz mi tylko zwrócił uwagę abym bardziej w prawo odbiła….

Niestety w naszej rodzinie zdarzył się wypadek. Nic na szczęście się nie stało poważnego tylko auto zostało trochę skasowane. W mojego kuzyna ktoś po prostu  wjechał. A czemu o tym wspominam. Bo zaraz po tym Marek stwierdził, żebym na razie lepiej za dużo nie jeździła bo nigdy nie wiadomo. Jak tak wjeżdżają w ludzi…  Tak tylko jak jeżdżę jako pasażer to też może przydarzyć się wypadek czy jak idę poboczem. Też ktoś mógłby wjechać. Trochę mnie to zdenerwowałam. Bo po co ja tyle stresu przechodziłam? Jak zaczęłam mówić swoje to trochę zmiękł i powiedział, ze nie vhodzi mu, że w ogóle, mam nie jeździć ale też nie często… wiadomo martwi się i tyle, ale po tylu stresach, żebym teraz zostawiła auto i miała kolejny dokument do kolekcji. Chyba nie oto w tym chodziło nie :)

Święta, święta i po świętach…

Zauważyłam, że nie złożyłam wam życzeń na Wielkanoc. Ale mimo wszystko mam nadzieję, że święta wam się udały :) Moje były spędzone na wyjazdach, więc z góry wiedzieliśmy i zrobiliśmy tylko dwa placki i jedna sałatkę… W domy spędzaliśmy tylko poranki i wieczory. Po kościele żurek i chwila taka dla nas, dla rodziny i o 13 już w drogę :) W pierwszy dzień odwiedziliśmy mojego tatę i rodziców Marka, a w poniedziałek do jego brata i mojej kuzynki. Wydaje mi się, ze fajnie spędziliśmy te święta. W sobotę wzięliśmy Szymusia na święcenie święconek. Miał ze sobą swój koszyczek :) I jak to na łobuza troszeczkę wariował w kościele, ale nie było tak źle jak to mój mąż opowiada :P Przed świętami było trochę stresu, jeszcze miałam testy na prawko, a nie wiem czy wspominałam testy zdałam jeszcze jazda została :) Ale bardzo się cieszę, ze miałam je z głowy na święta i nie musiałam siedzieć nad nimi i się stresować.

Ciekawi mnie jakie macie tradycje  w święta wielkonocna, u na żurek przez całe święta, pisanki ( u Marka np. nie było pisanek w ogóle nie farbowali jajek, ani nie malowali. Więc się dziwił dlaczego ja tak bardzo chce to zrobić…) No i lany poniedziałek, ale w tym roku było tak spokojniej z tym laniem, ale było spokojniej. Wiem, że nie których w święta sa chowane koszyczki z czekoladowami jajkami, zajączkami itd. Są one później szukane przez dzieciaki. Do tej pory o tym nie słyszałam. W tym roku dopiero doszło do mnie, ze istnieje taka tradycja. :) No i oczywiście nie powiedziałbym, ze to tradycja raczej obowiązek, należy zjeść  poświęcone jedzenie, a jeżeli się nie uda to je spalić… a i jeszcze u nas sa typowo rodzinne święta. Jeździmy po rodzinach, ab się zobaczyć z bliskimi … I u wszystkich sa jajka i sałatki. Nie mogę już patrzeć na sałatki z majonezem… :P

Miała zrobić wam zdjęcia jak to mi wszystko wyszło( z dekoracjami), ale nie znalazłam czasu. A teraz to nie bardzo ma sens. Może w następnym roku się uda. Chociaż wtedy będę miała dwoje łobuziaków :)

Jeśli chodzi o ciążę we wtorek byłam u lekarza wszystko jest w porządku. Doktor mówił, że powinnam już wyczuwać ruchy więc lada dzień powinnam już czuć. I wiecie co? Wydawało mi się, ze wczoraj przed zaśnięciem coś poczułam. Ogólnie wam powiem, że nie czuje się w ogóle jak bym była w ciąży. Marek parę dni temu zapytał się mnie ” A który to już miesiąc” A ja się zaśmiałam „O przypomniałeś sobie, ze jestem w ciąży” Z Szymkiem to cały czas coś było jeździłam do szpitala, co chwile do lekarza, leżałam w łóżku, czytałam o ciąży, dzieciach itd. Wiem, że to dlatego, ze to była pierwsza ciąża i nic nie wiedziałam i bardzo się tym przejmowałam. A teraz jest tak spokojnie. mija ten czas nie zauważony bo ty już 16 tydzień. To nie znaczy, ze się nie przejmuje, nieraz nachodzą mnie obawy czy wszystko będzie w porządku i jak to będzie z dwójką, czy sobie poradzę?

Na przekór wszystkim- Susan Elizabeth Phillips- recenzja

33134501073KS

Tytuł: Na przekór wszystkim

Autor: Susan Elizabeth Phillips

Wydawnictwo: Amber

rok: 1991

Liczba stron: 367

Rodzaj: Romans

 

Miałam o tej książce nie pisać, bo to taki zwykłe romansidło… ale tak mnie ona irytowała, że nie miałam ochoty czytać. Lecz po 200 str. zaczęła mnie ona coraz bardziej ciekawić i trudno było mi się od niej oderwać…

O  CZYM JEST KSIĄŻKA ?

„Na przekór wszystkim” opowiada o Susannah, uratowana przed okrutną babką, przez męża swojej nieodpowiedzialnej matki. Następnie adoptowana, stała się dla Joela oczkiem w głowie. W podzięce Susi starała się być doskonałą córką… Robiła wszystko, aby zasłużyć na jego miłość. Joel kochał Susi bardziej niż własną córkę, która z zazdrości bardzo się buntowała. Zrobiła rzeczy, które doprowadziły do wrzucenia jej z domu przez ojca.

W wieku 25 lat Susannah miała wyjść za mąż za Calla. W trakcie ślubu pojawia się pewien chłopak na harleyu i zabiera ją przed złożeniem przysięgi. Dla zebranych był to szok, aby nienaganna Susannah Faulconer postopiła łagondnie mówiąc nie właściwie…

200  PIERWSZYCH STRON

Bardzo mnie IRYTOWAŁO te pierwsze 200 stron.( UWAGA teraz nadużyje słowa IRYTACJA)  Irytowała mnie główna bohaterka, jej ojciec a nawet siostra. Irytowały mnie pewne sytuacje. A przede wszystkim irytował mnie bohater imieniem Sam. I tu przytoczę pewien cytat, który pomoże wam zrozumieć moją irytację…

Trwa rozmowa

„- Tak jest – wycedził Sam – Jestem bezczelny, nie okrzesany, głupi. Tak głupi, że sprzątnąłem ci córkę sprzed nosa. Przyciągną ją jeszcze bardziej, dotkną kciukiem jej piersi. – Domyślasz się co z nią zrobię?”

Tak w czasie rozmowy z OJCEM swojej dziewczyny dotykał jej PIERSI… Po tym ode chciało mi się czytać. To było na stronie 125, czyli jeszcze trochę moja irytacja trwała.

A PO 200 STRONIE…

Akcja się rozkręciła, zdrady, zakłady, spiski, próby zabójstwa itd..

Powstał pewien czworokąt. Nie będę wyjaśniać kto co z kim żeby nie spojlerować.. Ale powie tyle, że bohaterowie sami nie wiedzieli kto w kim się kocha. I czytelnik też się mógł pogubić…

A teraz cytat z tej lepszej części

„- Ja… nie wiem, o co ci chodzi.

-Dwadzieścia pięć sekund.

- Nie poganiaj mnie.

-Osiemnaście.

-Jesteś, wredny wiesz o tym?

-Dwanaście.

-Może ty to powiesz?

-Dziesięć.

-No dobrze, powiem to.

-Kocham cię, ty świnio!”

CO POZA ROMANSEM…

Miłosnemu wątkowi towarzyszy także, wątek komputerów, wielkich i małych firm oraz świat naukowców. Pokrótce ojciec Susannah prowadzi wielką firmę komputerową. Susi po tym jak uciekła z Samem, zakładają małą firmę komputerową, celem wynalezienia  małego komputera do użytku domowego ( Historia dzieje się w czasach, gdzie istniały tylko wielkie komputery firmowe. Nikt nawet nie pomyślał o komputerach domowych.) Byłą to „niby „wizja Sama mały komputer domowy. Ale mózgiem był milczący, zawsze nieobecny Yank ( jego zmienne jakim był przed 200 str. a po nich uwielbiam) Czy udało im się wypuścić komputer domowy na rynek? To znajdziecie w książce. Dodam tylko, że jako mała firma konkurowali z drugą małą firmą, która także pracowała nad wynalezieniem małego komputera o nazwie Apple. Brzmi znajomo?

CZY POLECAM

Mimo, że te ostatnie 165 str. książki bardzo mnie wciągnęły. To te pierwsze 200 str. zniechęciły. Więc jej NIE POLECAM. Ale bardzo się cieszę z poznania takich bohaterów jak Yank czy Mitch…

Ocena 4.5/10

Prawo jazdy – ciąża

Ostatnio jestem bardzo zajęta. Szczególnie bardzo dużo czasu zabiera mi nauka na prawo jazdy. Wczoraj miałam egzamin wstępny i nie poszedł całkowicie chociaż w domu Ogólnie mi wychodzą sporadycznie brakuje mi jednego punkta. Chwilowo mam dość a nauki tego prawa jazdy. Nie uważam że dobrze robię że próbuję zrobić sobie to prawko Ale wiem że nie zdam za pierwszym razem Przynajmniej jazdy a teraz egzamin mnie trochę podlamal. Ogólnie wyglądają tak że siedziałam za mną koleżanka jacyś chłopacy rozmawiali naszym instruktorem ciężko było się skupić na pytaniach. Dzisiaj od rana siedzę nad testami na początku dobrze mi wszystko wychodziło ale miałam jeden taki test gdzie miałam dwa głupie pytania i tutaj zostawiam Wam jedno zdjęcie takiego pytania.

image

Powiedzcie mi która byście wybrali i to podpowiem wam że B jest na pewno źle. Więc wybieracie między A.czerwone a C. czerwone ???????
Idiotyczne. A inne pytanie polegał na tym że miałam zdjęcie sygnalizator a i znaków i miałam wybrać Które z nich jest ważniejsze. Czyli które decyduje o pierwszeństwo wiadomo że zawsze sygnalizator ale na sygnalizatorze świeciła się żółta lampka. Tyle że według pytania chodziło o to że żółta lampka nie nie sygnalizowała nam że zaraz pojawi się czerwone tylko że jest zepsuty sygnalizator tyle że jak jest zepsuty to te żółte światło powinno nam mrugać logiczne jest że na zdjęciu tego nam nie pokażą więc skąd mam wiedzieć o co im chodzi? Nie wiem czy coś zrozumieliście z tego co mam odpisałam taki post pisany trochę na szybko nie bardzo Ostatnio mam czasu na takie właśnie rzeczy jak i ogólnie wszystko poszło na drugi plan b prawo jazdy jest na razie na górnej półce ale już prawie koniec Mam nadzieję że jakoś to pójdzie jeśli chodzi o moją ciążę to dobrze się czuje dzisiaj idę do lekarza miała miejsce wczoraj ale dowiedziałam się że jest odwołany że go nie będzie Mam już zdjęcie USG wcześniejszego badania Dzisiaj ma być mój dzidziuś mierzone i tak dalej nie mogę się już doczekać :-) powiem wam że teraz nie czuję się taki jakbym była w ciąży i nie wiem jak to nazwać wszystkie było inaczej wszyscy byli tacy podekscytowani Może dlatego że to była pierwsza ciąża teraz to tak nie wiem ogólnie czuję się bardziej zmęczona niż normalnie Czasem robi mi się niedobrze ale to jest takie sporadyczne towarzyszy mi też strach związku z poprzednią ciążą ale tak na co dzień to nawet nie wiem może jak będziecie już większe ten brzuszek teraz mi trochę urósł ale jednak nie są takie widoczny. Kończę już tego posta bo muszę się za to zabrać zanim pojadę do lekarza Mam nadzieję że za niedługo będę miała czas na własne przyjemności i będę miała jak coś pisać na blogu…

Grey E.L. James- Recenzjia

DSCN3641.jpgMyślicie pewnie, że znowu będzie wychwalała jak w przypadku pierwsze części czy serii trylogii. Niestety, muszę to napisać totalna N-U-D-A. Pierwsze 100 stron ciągnie się jak flaki z olejem. Nuda po całości. Dopiero po tych 100 stronach coś tam ciekawszego się zaczyna, ale nie na tyle by całkowicie się wciągnąć. Samo to, że książkę czytałam ok. miesiąca, a może dłużej świadczy już o tym, że nie jest za ciekawa.

O CZYM ONA JEST

To już wiedzą chyba wszyscy. 50 twarzy… oczami Christiana. Dla tych którzy nie wiedzą tytułowy Grey poznaje dziewczynę, która go oczarowuje. Postanawia więc wciągnąć ją w swój mroczny świat, który jest spowodowany mroczną przeszłością. Tak zaczyna się ich niezwykły, erotyczny, dziwny związek…

O GŁÓWNYM BOHATERZE

Miał być mroczny, tajemniczy, przystojny, z trudną przeszłością, trochę dziwnym mężczyzną. A wyszedł niezły d… przynajmniej przez większą część książki. Grey może i jest przystojny, ale mroczny nie, tajemniczy też raczej mało, dziwny jak najbardziej. I tu przytoczę cytat, który o tym świadczy:

„- Ma być z mlekiem, proszę pana- pyta Andrea. Bystra dziewczyna. Zasłużyła na uśmiech. – Nie dzisiaj.- Bardzo lubię trzymać mój personel w niepewności co do tego, jaką kawę będę dzisiaj pił”
Nasz główny bohater chociaż w jednej scenie mówi Anie, żeby tak wszystkiego nie analizowała i nie rozmyślała. Sam to robi. Bardzo często kłóci się sam ze sobą w myślach. I jest trochę mało domyślny. a także egoistyczny…

O wiele bardziej wole Christiana, którego przedstawia nam Ana w trylogii.

50 TWARZY GREYA A GREY- PEWNE SPOSTRZEŻENIE

Porównując sobie te dwie wersje doszłam do pewnego spostrzeżenia (ups powtarzam się) Te dwie wersje pokazują nam nasze mylne spojrzenie na danego człowieka. Inaczej wyobrażałam sobie Christiana przedstawionego przez Anę, a całkiem inaczej wykreowała nam tego bohatera EL. James w Greyu. Jak wiele razy w rzeczywistym świecie dziewczyna poznała chłopaka, nie widziała jego wad, wydawał jej się idealny. A jeżeli już coś spostrzegła zakochana chciała go zmienić… Ale nie zawsze tak się staje bo życie to nie książka, to nie film. I tu właśnie można zauważyć jaki Christian wydawał się Anie, a jaki on był naprawdę… Dlatego lubimy tego typu historie bo tam zazwyczaj taka zmiana bohatera staje się realna… 

CZY POLECAM

Tym którym nie spodobała się trylogia w której narratorem jest Ana nie polecam. A fanom trylogii, powiem tak, dla tej końcówki warto :) Szczerze mówiąc jak dla mnie to właśnie ona uratowała tę powieść.

Po za tym wszystkim. Denerwujące w książce były opisy typu jak uruchamiam helikopter. Mówię tu o dokładnym opisie czynności. Kolejna sprawa to znowu pojawia nam się paro stronicowa umowa, ale dobra czepiam się. Może ktoś kiedyś zacznie czytać Greya od tej części. Musi wiedzieć o co chodzi z ta umową… Prawda? Pierwsze 100 stron to raczej opis pracy bohatera, co nie wnosi nam prawie nic do lepszego poznania Greya. A wydaje mi się, ze taki miał być cel książki. A przynajmniej na to liczyli fani. Niestety autorka nie podołała. Wydaje się, że poszła na łatwiznę… Nie wiem czy to ma być wydana cała trylogia w tej wersji, czy to tylko jedna część. Ale jeżeli ukarzą się kolejne mam nadzieję, że E.L. James ukaże nam więcej z przeszłości Greya. Bo o to właśnie chodzi czytelnikom…

Moja ocena: 5/10

Pierwsza lekcja za kolkiem za 15 minut

Za 15 minut przyjedzie po mnie instruktor na pierwszą jazdę znaczy moje pierwsze próby jazdy autem No zobaczymy jak to będzie stresuję się zadzwonił do mnie a ja nic nie rozumiem co mówił jedynie tyle że za 15 minut będzie  za 15 minut wychodzę chora jestem gardło mnie boli kicham kaszle Nie wiem jak to będzie na tym naprawdę na tej całej lekcji ale mam nadzieję że będzie dobrze

Przeczytane książki w 2015

Przygotowałam dla was spis książek, które przeczytałam w 2015r. wraz z moją oceną. Chciałabym zwrócić  uwagę, że jest to tylko moja ocena i nie wszyscy muszą się z nią zgadzać :) Książki oceniłam cyframi od 1-6. W tym:

  •  6- to wielkie WOW i na pewno przeczytam jeszcze raz jeżeli będę miała ku temu okazję
  • 5- bardzo dobra książka, ale nie koniecznie na tyle, żeby do niej powrócić, acz kolwiek nie zaszkodzi :)
  • 4- fajna, można przeczytać
  • 3- może być, tu raczej brałam pod uwagę książki z oceną 4 czy były bardziej ciekawsze
  • 2- dało się przeczytać, ale bez rewelacji. Jednak taka ocena u mnie nie wystąpiła i
  • 1- totalna BEZNADZIEJA. Nie dało się tego czytać

DSCF2695

 

 

 

 

Zapraszam do przeglądnięcia mojej listy :)

1. Jeszcze jeden dzień- Mitch Albom ocena: 4/6

2. Hera moja miłość- Anna Onichimowska ocena: 4/6

3. Oddam męża w dobre ręce – Jennifer Coburn ocena: 4/6

4. Dziewczyna z naprzeciwka- Patrick Quentin ocena: 1/6

5. Emma pragnie dziecka- Sinéad Moriarty ocena: 5/6

6. Droga po dziecko- Sinéad Moriarty ocena: 5/6

7. Kiedyś byłam księżną- Jacqueline Pascarl-Gillespie ocena: 6/6 więcej o książce Tu

8. Pocałunek- Kathryn Harrison ocena: 1/6

9.Opowieści Dubajskie- Rebecca Vicks ocena: 4/6

10. Długi powrót do domu.192 dni w niewoli somalijskich piratów- Judith Tebbutt ocena: 5/6

11.50 twarzy Greya- E L James ocena: 6/6

12. Ciemniejsza strona Greya- E L James ocena: 6/6

13. Nowe Oblicze Greya- E L James ocena: 6/6 więcej o trylogii Tu

14.Córka Nomadów- Waris Dirie ocena: 4/6 więcej o książce Tu

15.Dom róż- Sarah Harvey ocena: 5/6 więcej o książce Tu

16. Złodziejka córki- Becnel Rexanne ocena: 3/4

17.Tylko razem z córką-  Betty Mahmoody ocena:5/6 więcej o ksiązce Tu iTu

18. Romeo i Julia- Szekspir ocena: 5/6

19. I weszła miłość- Marisa de los Santos ocena: 5/6

20. Spod kołdry- Luke Bradbury ocena: 5/6, więcej o książce Tu

21. Droga do nadziei-  Rothkamm Tina ocena: 3/6

22. Zagubieni w czasie- Nora Roberts ocena: 4/6

23. Perfekcyjny rok- Małgorzata Rozenek ocena: 4/6

Moim postanowieniem jak już kiedyś wspomniałam na rok 2015 było przeczytanie 50 książek i jak widać nie doszłam do połowy. Jednak i tak jestem z siebie zadowolona, ponieważ zauważyłam, że przed tym rokiem jakoś opuściłam się w czytaniu. w tym roku może uda mi się osiągnąć ten cel, albo chociaż się do niego bardziej zbliżyć :)

Dajcie znać czy czytaliście, którąś z tych książek, czy zgadzacie z moją oceną czy nie.

PS. Jeżeli chcielibyście, abym napisała o którejś z wymienionych książek ( o której jeszcze nie pisałam) to dajcie znać w komentarzu :)

Twój Dziennik- Regina Bertt

 

DSCN3642Jest to kalendarz, dziennik, notatnik, książka, pamiętnik. Wszystko w jednym. Swoją wyjątkowość zawdzięcza temu, ze jest on skonstruowanych tak, że może by wykorzystany w ciągu pięciu lat.

CO TO OZNACZA?

Na początku książki znajduję się mini kalendarz na 5 lat. Na następnych stronach mamy rozpisany każdy miesiąc, na każdy dzień przypada jedna kartka. Nie mamy wpisanego roku, ani dnia tygodnia.To ostatnie możemy sobie zaznaczyć, a rok dopisać jeśli mamy na to ochotę.

PO NAD TO…

Przy każdym dniu mamDSCN3646y  napisany tekst motywacyjny np. Wszyscy potrafimy LATAĆ czy PRZYJAŹŃ to dusza związku. A czasem mamy miejsce, aby sami napisać własne hasło, bądź narysować symbol. Już od czterech dni korzystam z tego dziennika i te hasła naprawdę motywują i dzień wygląda lepiej, zobaczymy co będzie dalej. Przed każdym miesiącem mamy jeden felieton Reginy Bertt,czyli razem 12 felietonów.  Każdy z miesięcy ma różne kolory i wzory. Na końcu mamy parę kartek na notatki.

DO CZEGO GO UŻYWAM?

DSCN3655Traktuję go jak kalendarz, ale przy każdej dacie chce napisać jedno zdanie opisujące miniony dzień. Taki własny pomysł na ten kalendarz. Oczywiście wszystkie imieniny urodziny powoli wypełniam. Zaznaczam ważne daty. Wpisuje „obowiązki”, które muszę wypełnić w danym dniu. Myślę, że jak ktoś powie coś śmiesznego, czy będzie jakaś zabawny, dziwna wymiana zdań, ale i krótka (czasem się zdarzają) to pewnie to wpiszę. Miejsce na notatki postanowiłam wykorzystać na wypisanie postanowień, (chociaż Regina nam to odradza) przeczytanych książek które mi się spodobały, jakieś ciekawe hasła itp.

DSCN3673DSCN3666CZEMU ZDECYDOWAŁAM SIĘ NA TEN KALENDARZ?

Zeszłego roku kupiłam sobie z lekkim opóźnieniem bo we wrześniu Kalendarz szkolny. Był szary ponury i szybko przestałam go używać. Później posłużył mi jako brudnopis wpisywałam tam wszystko, po jakieś listy rzeczy do zrobienie po tytuły filmów czy piosenek. W tym roku chciałam naprawdę coś fajnego. Co by towarzyszyło mi przez cały rok. A to, że lubię książki i ciekawią mnie felietony Reginny Bertt (Na razie oprócz kalendarza mam książkę pt. ” Bóg zawsze znajdzie ci prace) Także mój wybór był nieskomplikowany. Brałam też pod uwagę Happy planner, ale jego cena mnie zniechęciła. Przejdźmy do tego co urzekło mnie w ” Twój dziennik” oczywiście, na pierwszym miejsku wymienię to, ze nie jest to tylko kalendarz, ale i przede wszystkim książka, notatnik, możemy go potraktować tez jak pamiętnik, to jest fajne. A także to, ze jest kolorowy, taki radosny, motywujący, można powiedzieć tez, ze nawet pocieszający… Cena to ok. 35 zł więc tragedii nie ma. Mi się dodatkowo udało bo w promocji za 25 zł :) To zachęca do zakupu :)