Kwiaty- jak zacząć?

Ostatnio myślę, aby zacząć bardziej interesować się kwiatami. Nie mam ich za dużo w domu. w zasadzie to do mnie należą storczyki, które dostałam 2 lata temu na urodziny i skrzydłokwiat z zeszłych urodzin.

Nigdy nie miałam ręki do kwiatów. Nie żebym ich nie lubiła.Uażam wręcz, że dom z wieloma kwiatami wygląda pięknie. Ale reki do nich nie mam zawsze mi więdły  bardzo szybko. Ale ze storczykami mi się udało :) Są już dwa lata :) Skrzydłokwiatem miałam różne chwile, ale znalazłam w kuchni dla niego chyba idealne miejsce bo bardzo ładnie zaczą mi się trzymać. Teraz myśle o zakupie jakiś kwiatów. Zaczynam powoli się wczytywać w internecie jakie kwiaty sa najprostrze w utrzymaniu i znalazłam min. bluszcz domowy, cissusy, scindapsus. Mam nadzieje, że uda nam się w najbliższym czasie jakiegoś kupić. Myśleliśmy o kupnie dużego kwiatka, ale chyba się z tym strzymam i na razie kupie ze dwa do sypialni i takie zwisające(pnącza). Ale nie wiem za bardzo od czego zacząć. Ale wiem, że to moje nowe postanowienie. Poznać się na kwiatach i zazielenić trochę ten nasz dom :)

I kto by pomyślał dwa lata temu, że tak mnie one zaciekawią ? Ale co z tego wyjdzie… nie wiadomo :) Mam nadzieje, po jakimś czasie nie zwiędną… :)

 

Powrót do domu

Od paru dni jestem już w domu, ale dalej leżę i biorę leki. Na szczęście jest to już 36 tydzień, czyli 9 miesiąć. Coraz bliżej końca. Jutro mam wizytę kontrolną więc pewnie coś postanowimy wziązku z lekami, żeby nie przedobrzyć i później nie przenosić ciąży. Ale też nie chce urodzić zbyt wcześnie chociaż mówią, że od 36 tygodnia można rodzić. Ale wiadomo im dłużej dzidziuś w brzuszku do tego 40 tygodnia tym lepiej.

Mnie męczy już brak ruchu, brak konkretnych zajęć. Mam ochotę na takie generalne porządki, chętnie bym wzystko pomyła, powywalała, żeby na koniec cieszyć się tą czystością domu. Niestety jeszcze długo nic z tego, na pewno dopiero po porodzie, ale w tedy będą z pewnością inne zajęcia. Ta ochota to może jak to mówią chęć przygotowania domu na przyjście nowego członka rodziny. Podobno kobiety w ciąży tak mają. Albo już z tego ciągłego leżenia. Ale prawda jest taka, ze już mnie nosi, chciałabym gdzieś pójść coś porobić. Dzisiaj może zabiorę się za przeglądanie ciuszków dla małej z Szymka, co się nada, a co nie. Oczywiście jeżli nadal będę się dobrze czuła…

PS. Kocham moje miękkie łóżko i kołdrę, pod dwóch tygodniach na szpitalnym łóżku przykryta kocem. W moim łóżku czuje się jak w niebie :)

DIY- Odświerzacze powietrza

Postanowiłam dodać nową kategorię do mojego bloga DIY- czyli rzeczy które można zrobić samemu w domu. Chciałabym, aby taki wpis pojawiał się raz w tygodniu ( najlepiej we wtorki), ale jak to wyjdzie zobaczymy.

Dzisaj mam dla was odświeżacze powietrza

Pierwsza propozycja to

 

1. Odświeżacz powietrza

DSCF4104

DSCF4090 DSCF4093Potrzebujesz:

1. 2 szklanki wody

2. łyżeczka sody oczyszczonej

3. łyżkę soku z cytryny

4. spryskiwacz 9 może być np. butelka po płynie do mycia szyb)

5. miska, garnek- do wymieszania produktów

Do dwóch szklanek wody, wsyp sodę,  łyżkę soku z cytryny ( ja wycisnęłam z 1,4 cytryny sok)  oraz kilka kropli olejku zapachowego ja użyłam pomarańczowego. Wszystko razem wymieszaj i przelej do spryskiwacza . GOTOWE :)

DSCF4097 DSCF4094Na początku nie czułam zapachu, ale na drugi jak użyłam odświeżacza, w pokojach wyczuwało się pomarańcze. Niestety zapach utrzymuje się tylko przez krótki czas. Ale zawsze jest trochę przyjemniej. Sam odświeżacz działa mi prze ponad tydzień. W tej chwili mam wrażenie, że zapach znikł.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. Odświeżacze w żelu

DSCF4102Potrzebujesz:

1. 2- 3 szklanki

2. Żelatyne

3. barwniki do żywności ( użyłam barwników do farbowania jajek, które pozostały mi po świętach wielkanocnych

DSCF4103 4. olejki eteryczne (lub jeden),

5. łyżka soli,

6. 2 szklanki zimnej wody.

Do każdej szklanki wlej kilka kropli barwnika do żywności (lub jak w moim przypadku wsyp :)). W każdej umieść inny kolor. Do każdej DSCF4106szklanki dodaj kilka kropli wybranego olejku. Z przepisu, którego korzystałam pisało ok 2-3 krople ja dałam więcej. Wlej jedną szklankę wody do małego rondelka i zagotuj. Kiedy zacznie kipieć dodaj
żelatynę i od razu mieszaj ją z wodą do czasu, aż się rozpuści. Gdy sól się rozpuści szybko przelej miksturę do słoiczków wypełniając je niemalże po brzegi. Przemieszaj od razu żelatynę z zawartością słoiczka, aby powstały piękne, kolorowe, pachnące mikstury. Należy poczekać, aż mikstura stężeje i cieszyć się pięknym zapachem… Podobno taki zapach powinien utrzymać się przez miesiąc

Niestety w moim przypadku coś poszło nie tak, ponieważ chociaż wszystko pięknie wygląda, ale nie czuć zapachu nie wiem czemu… U mnie niestety ten przepis nie wypalił może kiedyś spróbuje jeszcze raz… Może coś zrobiłam nie tak… nie wiem jak na razie nie jestem co do tej mikstury przekonana…

Pierwszy przepis jak najbardziej wam polecam, nie drogi szybko się o robi. Jedyny minus to to, że krótko się utrzymuje, ale jednak działa :)

Dajcie znać czy robiliście, któryś z tych „przepisów”. Czy u was one zadziałały, czy też się na którymś zawiedliście. Tak jak ja ?

Ozdoby wielkanocne

Dzisiejszej notce pokaże wam moje ozdoby wielkanocne. Nie wiem jaka będzie ostateczna koncepcja wystroju mieszkania, ale podzielę się z wami moimi pomysłami

Na początek Narcyz kupiony w biedronce, miał stać koło telewizora. Ale Szymek dostaje już do komody. A, że lubi kwiatki, długo by tam nie przetrwał. Kwiatek kosztował coś koło 6 zł

DSCF4075

 

 

 

 

 

 

 

 

Posiałam rzeżuchę

W skorupkach po jajkach :) zastanawiam się czy nie powinnam tego pudełka pomalować na zielono?

DSCF4076

 

 

 

 

 

 

A także w takich małych doniczkach. Mam ich 5 sztuk. Dwie mam zamiar podarować mamie

DSCF4077

 

 

 

 

 

 

Mam nadzieję, że do świąt wyrośnie… :)

Małe ozdoby

I tu mamy różne kurczaki, jajka, baranki itp. Jeszcze nie mam na nie pomysłu, ale za to zabiorę się koło piątku, soboty… Każda taka mała pierdółka mieściła się w cenie od 1-3 zł

DSCF4082 DSCF4083 DSCF4081 DSCF4078

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A także koszyczek dla Szymusia

DSCF4086

 

 

 

 

 

 

Baranek, kurczaki, jajka itd. są przyczepione do koszyka także nic mu nie będzie wypadać. Ozdoby są plastikowe. Zapłaciliśmy za niego 15 zł, więc nie tak tragicznie.

PS. Testy na prawo jazdy zdałam :) Została mi jeszcze jazda… To najgorsze… Także teraz będę miała więcej czasu na wszystko… Mam nadzieję, ze przed świętami uda mi się jeszcze opublikować recenzje książki. Ale już po świętach notki będą się pojawiać częściej niż ostatnio :)

Remont

Jest godzina prawie 23:00, a u nas nadal trwa remont. a niby jest to tylko zmiana koloru ścian w salonie i w kuchni. Sufity są już pomalowane, ściany w kuchni na biało są w trakcie, jutro na nie będzie kładziony żółty kolor. Salon nabiera już jakiś kolorów ( ale przeciwieństwie do kuchni nie był malowany najpierw na biało). W kuchni wybraliśmy dłuższe rozwiązanie, gdyż baliśmy się, że farba nie pokryję wcześniejszego koloru. Do salonu wybraliśmy dwa kolory, a dokładnie dwa odcienie beżu, a w kuchni królować będzie kolor słonecznej żółci. Jestem ciekawa jaki będzie finish. A tym czasem zapraszam na zdjęcia, z remontu:
image
image

image

image

image

image

image

image

image

image

I na końcu ja w nowych włosach :-)
image

 

Małe zakupy po odwiedzinach na policji…

Po wizycie na policji o której opowiadałam  we wcześniejszym wpisie. Postanowiliśmy pojechać z mężem na zakupy,( kupić sobie spóźnione prezenty na rocznice. A że stwierdziliśmy, że brakuje nam ciuchów. A konkretnie: chciałam mężowi kupić spodnie, a on mi płaszczyk. Mąż faktycznie kupił spodnie, ale ja żadnego płaszczyka nie znalazłam. ale za to natrafiłam na spodnie, które chciałam sobie kupić na zimę, czyli jeansy z wysokim stanem ( Tak naprawdę miałam nadzieję, że uda mi się je kupić), ale  oczywiście spodobała mi także bawełniana bluzeczka, którą musiałam zakupić. Niestety nie mam jeszcze zdjęć tych ciuszków. Więc wam nie pokaże, jeżeli się uda i nie zapomnę to ubiorę je w nie i zrobię jakieś z outfity :)  a tym czasem chciałam wam pokazać moje inne zdobycze

Zaczniemy od ozdób do domu

Serduszka

DSCF3107

 

 

 

 

 

W Chińskim sklepie zakupiłam takie oto serduszka, na starym sznurku. Podobają mi się tego typu ozdoby, ale nigdy jakoś nie miałam jak je kupić. Ale także za co, bo z po podobnymi ozdobami widziałam sklepy, w których ich ceny były kosmiczne. Za te serduszka zapłaciłam 9,50. To nie jest mało jak na pierdółku, ale stwierdziłam, ze i nie tak dużo więc mogę sobie zrobić ta przyjemność. Tyle, że teraz nie mam na nie pomysłu. Więc jeżeli mielibyście na nie jakiś sposób to dajcie znać w komentarzach.

Kolejna  rzecz z chińczyka to naklejki 3D na ścianę

DSCF3104

 

 

 

 

 

Strasznie mi się one spodobały. Zastanawiałam się chwile nad ich kupnem, ale w końcu się zdecydowałam. Kosztowały one 8,50 zł. W tym samym dniu tylko trochę wcześniej widziałam naklejki na ścianę w Lidlu i kosztowały 14,90 zł. Wiec i cena zwróciła moją uwagę. Postanowiłam umieścić je w sypialni. Mam nadzieje, że stworzą taką miłą, romantyczną atmosferę. A także mam nadzieję, że Szymuś nie zerwie tych naklejek :/

Kolejny zakup był w Rossmannie. O tej rzeczy przeczytałam na blogu http://www.alinarose.pl/ I stwierdziłam,że jest interesująca.

A zatem jest to golarka do brwi i okolic bikini:

DSCF3105

 

 

 

 

 

 

 

Do kupna tej golarki zachęciła mnie nie tylko opinia tej blogerki, ale i cena. Ponieważ kosztowała coś ponad 14 zł. Jak za sprzęt elektroniczny wydaje mi się, że tanio. Już ją wypróbowałam i sprawdza egzamin. W opakowaniu znajduje się golarka, szczoteczka, zatyczka i bateria. Jeszcze nie rozpracowałam tej szczoteczki, ale mam czas :)

Moja nowa pasja

DSCF2023Wyszywanie, moje nowe zajęcie. Zaczęłam już, jakiś czas temu. I już prawie kończę :) Wyszywać już umiem, ale wykropkować obrazu jeszcze nie. Wyszywaniem w zasadzie zainteresowałam się będąc jeszcze w ciąży. Pokazała mi je moja koleżanka. Gdyż nie miałam co robić, ponieważ miałam zagrożoną ciążę i większość czasu spędzałam w domu. Więc coś tam próbowałam, ale ostatnio, postanowiłam,że zajmę się tym na poważnie. Nie wiem kiedy nauczę się kropkować . Na razie koleżanka nie ma czasu, aby mi to wytłumaczyć, ale mam nadzieję, że za niedługo uda mi się tego nauczyć.

PS. Mam w planach wyszyć trzy, albo cztery takie filiżanki do kuchni :)