Lawirowanie

Lawirowanie taki tytuł spokojnie może mieć wczorajszy dzień. A dokładniej lawirowanie, między dziećmi. No dobra każdy mój dzień może nosić taki tytuł. Ale wczorajszy to lawirowanie z prędkością światła, tragizm na ziemi, totalna otchłań ciemności. Jedno przestaje płakać drugie zaczyna, albo oboje naraz. Ok znowu się przyznaje mam tak prawie codziennie. Ale wczoraj moje siły przekroczyły zenitu. Nie miałam chwili dla siebie. Szymek złapał katar i nie bardzo chce mi jeść. Wczoraj mało co zjadł. Tylko pije herbatę, bo mleka też nie bardzo, a przecież lubi. Inhalacje trzy razy dziennie i myśl, aby bez antybiotyku się  obeszło. Wieczorem nie chce spać tylko do 23 siedzi, aż padnie. Dla tego jest zmęczony w dzień. Do tego zaczęła się zazdrość o Kamilkę. Próbuje mnie odciągać od niej jak ją karmie. Oczywiście próbuje mu to wszystko wytłumaczyć i czymś zająć. A w wolnym czasie od kruszynki próbuje jakoś poświęcić mu, żeby nie czuł się odrzucony. No cóż jeszcze chwilę taki czas potrwa. Mamy tylko nadzieje, że to się jakoś wszystko unormuje :) ale jakimś cudem udaje mi się trochę czasu uszczerbać na czytanie. Akurat czytam bardzo wciągająca książkę, na pewno w krótce o niej napiszę :) A tym czasem mam nadzieje, że dzisiejszy dzień będzie lżejszy :)