Ch… owa Pani Domu- Magdalena Kostyszyn

Tytuł: Ch… owa Pani Domu

Autor: Magdalena  Kostyszyn

Wydawnictwo: Znak

Liczba stron: 288

Kategoria: Poradnik

 

Pierwszy antyporadnik, który na pewno nie podpowie ci jak doskonale gotować, posprzątać w domu czy dbać o ogród. Jest to książka, która wokół tego dążenia do perfekcji ma na celu sprowadzić nas na ziemie. Pakzauje prawdę o zyciu w humorystyczny sposób.

Książka idealnie pokazuje nam jak próbując dążąc do perfekcji marnujemy sobie życie.  Uświadamia nam jak dużo przez próby bycia idealnym tracimy z naszego życia. W dodatku napisana z humorem. Nieraz przy książce wybuchłam śmiechem, bądź pokazał mi się na twarzy uśmiech mówiący: ” Kurczę faktycznie tak jest ” :)

Na profilach społecznościach, blogach i przeróżnych stronach internetowych widzimy doskonałe wręcz perfekcyjne zdjęcia z zżycia naszych znajomy. Z poczuciem beznadziei i zazdrości chcemy dążyć do idealnego życia, a nie o to w nim chodzi. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że to co widzimy w Internecie to ta lepsza chwila z życia. I tak jak  u nas, tak i u naszych znajomych tez bywa czasem gorzej.               Książka pokazuje nam, że bałagan w domu czy przypalony obiad to nie tragedia. I nie musimy się, aż tak tym przejmować. Nawet w tedy, gdy przychodzą do nas niespodziewani goście.

W antyporadniku poruszane są także tematy min. stosunków międzyludzkich, miejsc pracy, dbania o wygląd, o dzieciach, matkach, singielkach itd. Ogólnie mówiąc opisuje prawdziwe życie. I to jest dobre, pierwszy raz cos takiego czytałam i naprawdę przestałam się tak przejmować bałaganem, który chociaż cały dzień ogarniam wieczorem nadal jak najlepszy kumpel jest ze mną :)

Myślę, ze trochę pogubiliśmy się w dążeniu do idealnego zżycia i ta książka nam to uświadamia. Dzięki niej przypomniałam sobie, że w życiu ważne są chwile, zabawne, wzruszające, ten czas z rodziną. I pomyśleć, że próbując posprzątać klocki, które i tak dziecko za 5 minut rozsypie, możemy przegapić naprawdę piękna i ważna chwilę.

Napisana jest w prosty i jak już nie raz wspomniałam zabawny sposób. Do tego czcionka jest duża. Czyta się ją szybko. Przechodząc do okładki wyraża ona treść książki. Mamy tu kobitę, po której widać nie ogarnięcie. Moim zdaniem można by rzec idealna.

Krótko mówiąc z poczuciem humoru, prawdziwa i momentami wstrząsająca książka o prawdziwym życiu.

Idealna Magda Stachula- Recenzja

O  CZYM JEST KSIĄŻKA?

Książka opowiada o Anicie, która przechodzi kryzys małżeński. Od dwóch lat bezskutecznie starają się razem z mężem o dziecko. Między czasie główna bohaterka z radosnej, pięknej, kobiety staje się zgorzkniałą i zamkniętą w sobie osobą. Przesiaduje całe dnie w domu. Obserwując ludzi przez kamery monitoringu. Pewnego dnia w swoich rzeczach znajduje czyjeś ciuchy i kosmetyki. Ktoś je na pewno podrzucił. Tylko kto? Może mąż? A może ktoś zupełnie inny, ale kto?

STYL PISANIA

Książka jest ciekawie napisana. Narrator zmienia się w każdym rozdziale. Mamy czworo bohaterów, którzy opisują nam swoje życie. Tak jakbyśmy czytali im w myślach. Dobrze czytało się książkę napisaną w ten sposób. Dodatkowo duża czcionka jest stanowczo na plus:)

CZY POLECAM?

Książka naprawdę mi się podobała. Zaskakiwała chwilami. W niektórych momentach ciężko było się oderwać. Ale nie jest to raczej książka na raz. Bardziej tak na trzy dni bym powiedziała. Na samym początku trudno było mi się wgryźć, ale zazwyczaj tak jest z początkiem książki :) Nie myślałam, ze kiedyś może spodobać mi się kryminał w dodatku napisany przez polską autorkę. Mam jakąś niechęć do polskich książek. Prawdopodobnie bierze się to stąd, że polskie filmy bardzo często są kiepskie, więc i o książkach nasuwają się takie opinie. Ale nie do końca jest to dobry kierunek. Myślę, ze trzeba dać szanse polskim autorom, teraz postaram się częściej sięgać po „nasze” książki  :)

Książka wprowadza nas w myśli bohaterów, naglę widzimy jak o tej samej sytuacji, dwoje różnych osób myśli całkiem co innego, inaczej ją postrzega. To dało mi do myślenia. Książka dowodzi, że ludzie sobie bliscy powinni ze sobą rozmawiać, gdyż bez tego dochodzi do wielu nie porozumień.

Jedynie co zawiodło mnie w książce to jej koniec. Zabrakło mi w nim czegoś. Zostało zostawionych za dużo nie domówieni. Co nie bardzo mi odpowiada. Mimo wszystko polecam książkę, była ciekawa, do tego elementy zaskoczenia. Może nie było wielkiego WOW po przeczytaniu, ale na pewno nie był to czas zmarnowany. Chociaż małe takie wow chwilami się pojawiało. Myśl, że jedna osoba może nam tak zaplątać w życiu… Nie wiarygodne…A jednak i tak bywa w życiu… Jeśli obawiacie się ciężkich czy  brutalnych scen nie znajdziecie tam tego. Kryminał ma w sobie  taką lekkość dzięki, której przyjemnie się go czyta. Książkę oceniam tak 7,5 no może  8/10.

Diabeł ubiera się u prady Lauren Weisberger Książka/Film

O CZYM JEST HISTORIA?

Andrea Sachs, dziewczyna z małego miasteczka, poszukuje w Nowym Jorku pracy w branży dziennikarskiej. Nieoczekiwanie zdobywa posadę asystentki wpływowej redaktor naczelnej jednego z najbardziej prestizowych pism zajmujących się modą. Szybko przekonuje się, że jej przełożona to klasyczny szef ‚z piekła rodem’. Andrea żyje w straszliwym stresie, wiedząc, że jeśli przetrwa rok, zostanie zaprotegowana do pracy w dowolnie wybranej gazecie.

KSIĄŻKA

Myślałam, ze sięgam po luźną, zabawną, od stresującą książkę. Ale okazało się, że sięgnęłam po 448 NUDNYCH stron. Niestety. Książka wlekła się jak flaki z olejem. Parę razy przerywałam książkę na rzecz innej. A to zdarza mi się niezwykle rzadko. Druga NUDNA książka podrząd MASAKRA.

Głowna bohaterka strasznie mnie irytowała. Zwłaszcza pod koniec, (i tu SPOJLER) gdy będąc na wyjeździe w Paryżu dowiedziała się, że jej najlepsza przyjaciółka leży w śpiączce. Wiecie co stwierdziła, że ona i tak nic tam nie zaradzi, wiec dwa dni nikogo nie zbawią. A jest tam chłopak i rodzice głównej bohaterki także Lilii przecież nie była sama 8-O

Chociaż mnie nudziła  i irytowała to chciałam zobaczyć jak się skończy i porównać do filmu. Mimo wszystko było parę ciekawych momentów, które nie pozwalały się przez ten monet oderwać. Ae jednak była to rzadkość. Znajdowały się tam prze długie opisy miejsc, sytuacji, wyglądu, a przede wszystkim ciuchów. Jakby autorka ograniczyła opisy do minimum książka byłaby o połowę krótsza jak nie więcej

FILM

Film był fajny. Może nie tak zabawny  jak go zapamiętałam. Ale luźny i przyjemny. Dobrze jest go sobie puścić po męczącym dniu, gdy wieczorem nie ma się siły myśleć. Albo w trakcie jakiś porządków, tak jak ja to zrobiłam :)

PORÓWNANIE

Film to kompletnie inna historia niż ksiązka. OK schemat ten sam. Dziewczyna po studiach dąży do zrobienia kariery, przy czym zaniedbuję rodzine, przyjaciół, praktycznie wszystko co nie dotyczy pracy.

CO SIĘ RÓŻNIŁO

Po pierwsze boczni bohaterzy. Sam chłopak Andrei to całkiem inna osoba. W książce jest to Aleks, który pracuję w szkole. A w filmie jest to Nate, który pracuje i chce zrobić karierę jako kucharz. Lilii w filmie wydaje się starsza od Andrei, a w książce są jednak rówieśniczkami. Wątek z Lilii jest bardzo ciekawy i bardzo żałuje, że pominęli go w filmie. Gdyż dużo daje on w tej historii i jest to jeden z ciekawszych wątków, więc tego nie rozumiem i jest to dla mnie duży minus dla filmu.

Po drugie samo zakończenie filmu, a książki są całkiem inne. W filmie Miranda jednak przechodzi jakąś minimalną przemianę, ukazana jest jej lepsza strona, a w książce jednak do końca zostaje wredna. Powstała druga część tej powieści, ale przez zmianę zakończenia ciężko będzie stworzyć do niej ekranizację…

Kolejna sprawą jest sytuacja wyjazdu do Paryża. W początkowej historii główna bohaterka została zmuszona do wyjazdu tylko i wyłącznie dlatego, że Emilii (pierwsza asystentka) rozchorowała się. I lekarz zabronił wychodzić jej z domu. W filmie pokazali to w ten sposób, że Emilii i owszem była chora, ale to Miranda nie chciała jej ze sobą zabrać. I tu w sumie wyszło na plus. Bo pokazali w ten sposób, że Andrea była zdolna wykraść koleżance z pracy możliwość wyjazdu do Paryża dla kariery. chociaż do końca nie była tego świadoma. W każdym bądź razie w książce autorka ukazała nam to w wątku z Lilii. Uważam, że nadałby się do tego o wiele bardziej.

Było jeszcze kilka scen pozmienianych mających małe znaczenie. Jednak te nie które zmiany spowodowały powstanie jak dla mnie dwóch odrębnych, ale bardzo podobnych do siebie historii.

Rzadko zdarza się, że film jest ciekawszy od książki. W tym przypadku jest jednak wyjątek od reguły. Chociaż film nie jest jakimś wybitnym dziełem i można było go lepiej wykonać. To jednak Polecam film. Książki niestety nie.

Za drzwiami pałacu Cay Garcia- Recenzja

Jak już wiecie otrzymałam książkę do recenzji od redakcji czarna owca do zrecenzowania.  Gdy ujrzałam książkę pierwszy raz bardzo się ucieszyłam okazało się bowiem, że zawiera tematykę Arabską czyli klimat, który mi odpowiada. Po za tym zawiera duże litery. Książka zawiera 272 stron. Także myślałam tematyka dobra i czcionka duże więc dwa dni i po książce. Jednak okazało się, że  jest po prostu nudna. Ciągła mi się jak flaki z olejem. A styl autorki pozostawia wiele do życzenia. Ok ja nie jestem znawcą pisarstwa i nie powinnam może oceniać, ale w tym przypadku… No nie było za dobrze. I żeby nie było, że przesadzam oto jeden z cytatów:

 Nie mam wątpliwości co do tego, że żyrandole są wycierane codziennie. Wcześniej tego dnia widziałam Sunny na drabinie. Kompleksy Mony budzą w niej najgorsze instynkty.

I to w kółko powtarzane „Mona i ja…” jakby się nie dało napisać tego inaczej np. Razem z Moną… albo Poszłyśmy czy Zrobiłyśmy itp. Tylko w kółko zdania zaczynające się od Mona i ja poszłyśmy, Mona i ja robiłyśmy itd.

Ale przejdźmy do tego o czym jest ta książka Cay chcąc zrobić coś interesujące w życiu postanowiła wybrać się na kurs kamerdynerski. Po którym udało jej się otrzymać pracę w Arabi Saudyckiej u księżniczki Arabelli miała zajmować się tam dopilnowaniem służby oraz zajmować się księżniczką i towarzyszyć jej zawsze, gdy sobie tego zażyczy. Książka miała ukazać prawdziwe życie Saudyjskiej Arystokracji. Ogólnie sam opis książki za bardzo nie przyciąga uwagi:

Prawda o zamkniętym świecie saudyjskiej arystokracji. Za drzwiami pałacu w Rijadzie saudyjska księżniczka Arabella wiedzie typowe życie arabskiej arystokratki. Jej garderobę wypełniają abaje od Chanel i kolekcje drogich torebek, a z szuflad wysypuje się cenna biżuteria. Codzienność kobiet z saudyjskiej rodziny królewskiej to baśniowe przyjęcia na pustyni, stoły uginające się od egzotycznych rarytasów i przejażdżki drogimi samochodami. Przynajmniej tak to wygląda na pierwszy rzut oka

Okazuje się, że słodka księżniczka jest strasznie kapryśna i rozpuszczona. A co gorsze stosuje terror nad swymi podwładnymi. Znęca się nad nimi psychicznie i fizycznie. Książka miała ukazać jaka naprawdę jest arystokracja w Arabii Saudyjskiej i w pewien sposób zostało to zrobione. Ale moim zdaniem można było to lepiej ukazać…

Był rozdział pt. Koty, który mówił o biedzie w Arabii. I żeby nie było ja uwielbiam zwierzęta, a kiedyś byłam straszną kociarą. Tyle , że rozdział zaczynał się od dwóch zdań na temat biednych, bezdomnych, głodujących ludzi. A reszta rozdziału poświęcona było głodującym kotom. No moim zdaniem to trochę kiepsko, że pisarka, tak zignorowała trochę temat głodujących ludzi na rzecz głodujących kotów. Zwłaszcza, że temat głodujących kotów przewija się przez całą książkę.

Na końcu wspomnę, taką ciekawostkę. Mamy tu książkę w książce. Jak na ironię bohaterka w kraju w którym trzymanie się za dłonie może grozić więzieniem, a nawet śmiercią czyta erotyk 50 twarzy Greya…

Ostatecznie czy polecam? Myślę, że jest wiele lepszych, ciekawszych pozycji, które mogą przenieść  nas w świat Arabskich klimatów. Tej zdecydowanie nie odnalazłam się co gorzej czułam się jakby ta książka była po prostu recytowana. Nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi? Autorce po prostu nie udało przenieść nas w tamten świat…

Mimo wszystko dziękuje redakcji CZARNA OWCA i wydawnictwu ZNAK za otrzymaną książkę i czekam na kolejne propozycje :)

Na przekór wszystkim- Susan Elizabeth Phillips- recenzja

33134501073KS

Tytuł: Na przekór wszystkim

Autor: Susan Elizabeth Phillips

Wydawnictwo: Amber

rok: 1991

Liczba stron: 367

Rodzaj: Romans

 

Miałam o tej książce nie pisać, bo to taki zwykłe romansidło… ale tak mnie ona irytowała, że nie miałam ochoty czytać. Lecz po 200 str. zaczęła mnie ona coraz bardziej ciekawić i trudno było mi się od niej oderwać…

O  CZYM JEST KSIĄŻKA ?

„Na przekór wszystkim” opowiada o Susannah, uratowana przed okrutną babką, przez męża swojej nieodpowiedzialnej matki. Następnie adoptowana, stała się dla Joela oczkiem w głowie. W podzięce Susi starała się być doskonałą córką… Robiła wszystko, aby zasłużyć na jego miłość. Joel kochał Susi bardziej niż własną córkę, która z zazdrości bardzo się buntowała. Zrobiła rzeczy, które doprowadziły do wrzucenia jej z domu przez ojca.

W wieku 25 lat Susannah miała wyjść za mąż za Calla. W trakcie ślubu pojawia się pewien chłopak na harleyu i zabiera ją przed złożeniem przysięgi. Dla zebranych był to szok, aby nienaganna Susannah Faulconer postopiła łagondnie mówiąc nie właściwie…

200  PIERWSZYCH STRON

Bardzo mnie IRYTOWAŁO te pierwsze 200 stron.( UWAGA teraz nadużyje słowa IRYTACJA)  Irytowała mnie główna bohaterka, jej ojciec a nawet siostra. Irytowały mnie pewne sytuacje. A przede wszystkim irytował mnie bohater imieniem Sam. I tu przytoczę pewien cytat, który pomoże wam zrozumieć moją irytację…

Trwa rozmowa

„- Tak jest – wycedził Sam – Jestem bezczelny, nie okrzesany, głupi. Tak głupi, że sprzątnąłem ci córkę sprzed nosa. Przyciągną ją jeszcze bardziej, dotkną kciukiem jej piersi. – Domyślasz się co z nią zrobię?”

Tak w czasie rozmowy z OJCEM swojej dziewczyny dotykał jej PIERSI… Po tym ode chciało mi się czytać. To było na stronie 125, czyli jeszcze trochę moja irytacja trwała.

A PO 200 STRONIE…

Akcja się rozkręciła, zdrady, zakłady, spiski, próby zabójstwa itd..

Powstał pewien czworokąt. Nie będę wyjaśniać kto co z kim żeby nie spojlerować.. Ale powie tyle, że bohaterowie sami nie wiedzieli kto w kim się kocha. I czytelnik też się mógł pogubić…

A teraz cytat z tej lepszej części

„- Ja… nie wiem, o co ci chodzi.

-Dwadzieścia pięć sekund.

- Nie poganiaj mnie.

-Osiemnaście.

-Jesteś, wredny wiesz o tym?

-Dwanaście.

-Może ty to powiesz?

-Dziesięć.

-No dobrze, powiem to.

-Kocham cię, ty świnio!”

CO POZA ROMANSEM…

Miłosnemu wątkowi towarzyszy także, wątek komputerów, wielkich i małych firm oraz świat naukowców. Pokrótce ojciec Susannah prowadzi wielką firmę komputerową. Susi po tym jak uciekła z Samem, zakładają małą firmę komputerową, celem wynalezienia  małego komputera do użytku domowego ( Historia dzieje się w czasach, gdzie istniały tylko wielkie komputery firmowe. Nikt nawet nie pomyślał o komputerach domowych.) Byłą to „niby „wizja Sama mały komputer domowy. Ale mózgiem był milczący, zawsze nieobecny Yank ( jego zmienne jakim był przed 200 str. a po nich uwielbiam) Czy udało im się wypuścić komputer domowy na rynek? To znajdziecie w książce. Dodam tylko, że jako mała firma konkurowali z drugą małą firmą, która także pracowała nad wynalezieniem małego komputera o nazwie Apple. Brzmi znajomo?

CZY POLECAM

Mimo, że te ostatnie 165 str. książki bardzo mnie wciągnęły. To te pierwsze 200 str. zniechęciły. Więc jej NIE POLECAM. Ale bardzo się cieszę z poznania takich bohaterów jak Yank czy Mitch…

Ocena 4.5/10

Twój Dziennik- Regina Bertt

 

DSCN3642Jest to kalendarz, dziennik, notatnik, książka, pamiętnik. Wszystko w jednym. Swoją wyjątkowość zawdzięcza temu, ze jest on skonstruowanych tak, że może by wykorzystany w ciągu pięciu lat.

CO TO OZNACZA?

Na początku książki znajduję się mini kalendarz na 5 lat. Na następnych stronach mamy rozpisany każdy miesiąc, na każdy dzień przypada jedna kartka. Nie mamy wpisanego roku, ani dnia tygodnia.To ostatnie możemy sobie zaznaczyć, a rok dopisać jeśli mamy na to ochotę.

PO NAD TO…

Przy każdym dniu mamDSCN3646y  napisany tekst motywacyjny np. Wszyscy potrafimy LATAĆ czy PRZYJAŹŃ to dusza związku. A czasem mamy miejsce, aby sami napisać własne hasło, bądź narysować symbol. Już od czterech dni korzystam z tego dziennika i te hasła naprawdę motywują i dzień wygląda lepiej, zobaczymy co będzie dalej. Przed każdym miesiącem mamy jeden felieton Reginy Bertt,czyli razem 12 felietonów.  Każdy z miesięcy ma różne kolory i wzory. Na końcu mamy parę kartek na notatki.

DO CZEGO GO UŻYWAM?

DSCN3655Traktuję go jak kalendarz, ale przy każdej dacie chce napisać jedno zdanie opisujące miniony dzień. Taki własny pomysł na ten kalendarz. Oczywiście wszystkie imieniny urodziny powoli wypełniam. Zaznaczam ważne daty. Wpisuje „obowiązki”, które muszę wypełnić w danym dniu. Myślę, że jak ktoś powie coś śmiesznego, czy będzie jakaś zabawny, dziwna wymiana zdań, ale i krótka (czasem się zdarzają) to pewnie to wpiszę. Miejsce na notatki postanowiłam wykorzystać na wypisanie postanowień, (chociaż Regina nam to odradza) przeczytanych książek które mi się spodobały, jakieś ciekawe hasła itp.

DSCN3673DSCN3666CZEMU ZDECYDOWAŁAM SIĘ NA TEN KALENDARZ?

Zeszłego roku kupiłam sobie z lekkim opóźnieniem bo we wrześniu Kalendarz szkolny. Był szary ponury i szybko przestałam go używać. Później posłużył mi jako brudnopis wpisywałam tam wszystko, po jakieś listy rzeczy do zrobienie po tytuły filmów czy piosenek. W tym roku chciałam naprawdę coś fajnego. Co by towarzyszyło mi przez cały rok. A to, że lubię książki i ciekawią mnie felietony Reginny Bertt (Na razie oprócz kalendarza mam książkę pt. ” Bóg zawsze znajdzie ci prace) Także mój wybór był nieskomplikowany. Brałam też pod uwagę Happy planner, ale jego cena mnie zniechęciła. Przejdźmy do tego co urzekło mnie w ” Twój dziennik” oczywiście, na pierwszym miejsku wymienię to, ze nie jest to tylko kalendarz, ale i przede wszystkim książka, notatnik, możemy go potraktować tez jak pamiętnik, to jest fajne. A także to, ze jest kolorowy, taki radosny, motywujący, można powiedzieć tez, ze nawet pocieszający… Cena to ok. 35 zł więc tragedii nie ma. Mi się dodatkowo udało bo w promocji za 25 zł :) To zachęca do zakupu :)

Tylko razem z córką Film/ Książka

O Książce „Tylko razem z córką” Betty Mahmoody już wam opowiadałam. Recenzje znajdziecie tu: Tylko razem z córką- Betty Mahmoody. Dzisiaj chciałabym powiedzieć  coś, nie coś na temat ekranizacji tej, że książki.

Film z 1991 roku. Oparty na faktach, obyczajowy dramat. Reżyserem był Brian Gilbert. Film porównując z książką to totalna beznadzieja… Mimo, iż gra tam Sally Field, która spodobała mi się różnych filmach. Z ręką na sercu mogę  powiedzieć, że był to dla mnie stracony czas… Ekranizacja okazała się bardzo chaotyczna. Gdybym nie czytała książki nie wiedziałabym co się dzieje np. momenty przeprowadzek… Mojej oceny nie podlega jakość filmu bo wiadomo w roku 1991 nie mieli tyle możliwości co dziś… Technologia poszła do przodu od tamtego czasu :)
Aczkolwiek cały scenariusz filmu nie bardzo wyszedł, wszystko jest takie nie zrozumiałe i szybko pokazane. Film nie ukazał w pełni tragedii głównej bohaterki. I nie chodzi mi o to, że pewne sceny zostały pominięte, bo zawsze tak jest. Po prostu nie da się wszystkiego ukazać w filmie. Ale sceny, które były pokazane nie ukazują tego co jest w książce. Jeżeli nie czytało się wcześniej książki to nie bardzo jest wiadomo co wdanej chwili się dzieje.

Także książkę polecam jak najbardziej, filmu nie…

Nigdy się nie poddawaj / Mała rzecz, a cieszy :)

Są dwa tytuły, ponieważ nie mogłam się zdecydować, który wybrać :)

Teraz do rzeczy. W czwartek byłam w biedronce. Zobaczyłam fajna książkę pt. Dom róż, miałam ją wziąć, ale jakoś ją odłożyłam. Gdy byłam już w domu stwierdziłam, że chce mieć ta książkę. Napisałam do męża, aby wstąpił po drodze ją wziąć. Okazało się, że jej już nie ma :( Zajrzałam do internetu, okazało się, że ona kosztuje normalnie 30 zł, a w biedronce za 10 zł. Przeszła mi świetna okazja koło nosa.

Na drugi dzień moja mam jechała do lekarza, w mieście w którym znajduje się lekarz, są tez dwie biedronki. Moja kochana mama obiecała mi, że wstąpi popatrzeć za ta książką do obu biedronek. Ale niestety nie było jej tam. Napisałam do mojej koleżanki czy w pobliżu miejsca w którym mieszka znajduje się biedronka. Odpisała, że ma 5 km. więc nie mogła podejść, ale obiecała, że coś pokombinuje w najbliższych dniach. Napisałam także do kolegi, który mieszka w Warszawie i do kuzynki, która mieszka w pobliżu Lublina. I jak się okazało, jak ja przeczytałam od niej wiadomość brzmiącą „Kupiłam”. Miałam ochotę skakać, biegać, krzyczeć. Tak bardzo się cieszyłam i momentalnie mój humor uległ maksymalnej poprawie : (Happy:)) Oczywiście zaraz poinformowałam osoby, które chciały mi pomóc, że sprawa załatwiona. Żebym, czasami nie skończyła z dwoma egzemplarzami :) Poniedziałek, wtorek będę miała swoją upragniona książkę :) Yeah Ale się cieszę i oczywiście wszystkim bardzo, bardzo dziękuję za pomoc i chęci :) Uwielbiam was za to :)

Teraz już wiecie czego dotyczą oba tytuły. Naprawdę pokazałam sama sobie, że warto się nie poddawać :) Nie zrobiłam tego nie poddałam się i co i będę miała ta książkę. I choć to mała rzecz, ale cieszy :)

Szybka notka z telefonu…

Jestem tak strasznie zmęczona dzisiejszym dniem jakaś masakra…
Od wczoraj jest u mnie brat i dzisiaj wybraliśmy się do ciotek z małym wyjechaliśmy przed 13 i wróciliśmy dopiero ok 18. Naprawdę czuje się wykończona jeszcze mały płakał bo w Dzień mało spał.
Miałam czytać książkę ale nie dam chyba  Nie dam rady.

wp-1429295958506

Zaczęłam przysypiac. Książka nie jest zła ale nie ma w niej jakiejś historii i zwrotów akcji, po prostu autorka opisuje swój pobyt w Dubaju, jest to luźna książka jak skończą napiszę o niej  coś więcej. Chyba pogapie się w tv i pójdę spać. Mam nadzieję że w następnym tygodniu uda mi się dokończyć wpis o łupkach bo już coś zaczęłam wam o tym bazgrac :-) dzisiaj trafiłam na fajny blog ale nie pamiętam adresu, ale napewno jak będę miała jak to w to podam :-)  chociaż  jestem wykonaćzona dzień spędziłam przyjemnie więc jest ok :-)