Mikołajki czy Gwiazdka…?

Zacznę tego posta od informacji, że zaczęłam  porządki przed świąteczne. Na szczęście dużo tego nie mam. Bo na przełomie październik/ listopad robiłam porządki we wszystkich szafkach. Okien tez nie będę myć, bo myłam w październiku i jeszcze coś po remoncie były przecierane. Firanki zasłony też w trakcie remontu były prane itd.

A dzisiaj męczyłam się z piekarnikie. Biorąc pod uwagę, że Szymek kiedyś wylał mi w nim olej po frytkach (oczywiście piekarnik i olej były zimne) i choć powycierałam, to w trakcie pieczenia coś tam się poprzepalało i musiałam to doczyścić. Zrobiłam tez porządek w lodówce powyżucałam to co po terminie coś tam przetarłam. Nie myłam jej tak generalnie bo zrobiłam to w trakcie jesiennych porządków. Jutro planuje sprzątac toaletę, szafe (popowieszać kurtki Szymusia) i chyba zrobię porządek z butami bo strasznie są rozwalone, a jak się uda to i w kotłowni co nie co…

Ale przechodząc do GŁÓWNEGO tematy, czyli Mikołajki czy gwiazdka? Pytanie kieruje do was. Ciekawi mnie czy dajecie sobie prezenty w mikołajki czy na gwiazdkę, kiedy przychodzi do was mikołaj jednym słowem. A może dajecie sobie dwa razy prezenty? U nas dajemy sobie w mikołaja. Pamiętam jak byłam mała, ze też coś tam się dostawało pod choinkę, ale ta tradycja zanikła… Dlatego jestem ciekawa jak tam u was jest.

Mnie jeszcze czekają urodziny mojego męża 17 grudnia. Dałam mu już prezent taki mikołajkowo urodzinowy, kupiłam mu płaszcz, ponieważ jego stary to nadaje się do… Ale myślę coś tam przygotować z tej okazji skromnego jeszcze nie wiem co, ale coś na pewno :)

PS. Tak jeszcze w temacie co wam przyniósł mikołaj, jeśli u was chodzi 6 grudnia?Ja dostałam buty, które na szczęście się rozbiły, Szymek na dostawał zabawek min. gadającego misia, namiot, auto…

Jesienne porządki… (Grypa?)

W końcu i na mnie przyszedł czas. Wzięłam się za porządki. Stwierdziłam, że muszę sobie wszystko poukładać i zacznę od szafek, a skończę na planowaniu rozporządzenia swoim czasem i przewartościowanie nie których spraw.

W moim życiu codziennym powstał niezły bałagan. Sama nie wiem co kiedy robić. Zaczynam jedną rzecz, przerywam. Po czym zaczynam inna itd. W końcu powiedziałam dość. Ale żeby poukładać sobie dni, postanowiłam, że muszę najpierw posprzątać w domu. Dzisiaj sprzątnęłam dwie szafki (dużo nie :P mam się czym chwalić) Niestety moja nogę nie jest jeszcze do końca sprawna z każdym dniem było lepiej, ale teraz coś stanęło i przy nie których ruchach boli. Ale powoli idę do przodu.
Tak.zaczęłam pisać wczoraj prosta nie udało mi się bo dokończyć miał być pełen optymizmu… I będzie… tyle, że rozchorowałam się  się jest mi  nie dobrze i źle się czuje. Ale mam nadzieje, że szybko mi przejdzie i będę miała jak robić porządki i pisać optymistyczne wpisy na bloga, bo tylko tak postanowiłam myśleć. Niestety tym czasem muszę się położyć zanim Szymek wstanie i trochę odpocząć. Więc do zobaczenia po chorobie :)

PS. Zaczęłam rozwijać nową pasję, projekt nie wiem jak to nazwać na internecie, ale nie wiem jeszcze czy coś z tego wyjdzie. Ale trzymamy się pozytywnych myśli więc wyjdzie :)

Porządki w kosmetykach

Dzisiaj postanowiłam zrobić porządek w moich kolorówkach :) Umyłam  wszystkie pojemniczki i kuferek. Zostały mi jeszcze pędzle. Przy okazji jak już wszystkie kosmetyki miałam wyciągnięte, postanowiłam zrobić zdjęcia do trzech postów. Pierwszy będzie o najlepszych kosmetykach jakie posiadam i polecam, następny o średniakach. Ostatni o moich bublach kosmetycznych…

A o to kuferek i już poukładane kosmetyki. Oprócz oczywiście pędzli.

Ostatni coś bierze mnie  na takie generalne porządki codziennie muszę coś sprzątnąć :)