Ch… owa Pani Domu- Magdalena Kostyszyn

Tytuł: Ch… owa Pani Domu

Autor: Magdalena  Kostyszyn

Wydawnictwo: Znak

Liczba stron: 288

Kategoria: Poradnik

 

Pierwszy antyporadnik, który na pewno nie podpowie ci jak doskonale gotować, posprzątać w domu czy dbać o ogród. Jest to książka, która wokół tego dążenia do perfekcji ma na celu sprowadzić nas na ziemie. Pakzauje prawdę o zyciu w humorystyczny sposób.

Książka idealnie pokazuje nam jak próbując dążąc do perfekcji marnujemy sobie życie.  Uświadamia nam jak dużo przez próby bycia idealnym tracimy z naszego życia. W dodatku napisana z humorem. Nieraz przy książce wybuchłam śmiechem, bądź pokazał mi się na twarzy uśmiech mówiący: ” Kurczę faktycznie tak jest ” :)

Na profilach społecznościach, blogach i przeróżnych stronach internetowych widzimy doskonałe wręcz perfekcyjne zdjęcia z zżycia naszych znajomy. Z poczuciem beznadziei i zazdrości chcemy dążyć do idealnego życia, a nie o to w nim chodzi. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że to co widzimy w Internecie to ta lepsza chwila z życia. I tak jak  u nas, tak i u naszych znajomych tez bywa czasem gorzej.               Książka pokazuje nam, że bałagan w domu czy przypalony obiad to nie tragedia. I nie musimy się, aż tak tym przejmować. Nawet w tedy, gdy przychodzą do nas niespodziewani goście.

W antyporadniku poruszane są także tematy min. stosunków międzyludzkich, miejsc pracy, dbania o wygląd, o dzieciach, matkach, singielkach itd. Ogólnie mówiąc opisuje prawdziwe życie. I to jest dobre, pierwszy raz cos takiego czytałam i naprawdę przestałam się tak przejmować bałaganem, który chociaż cały dzień ogarniam wieczorem nadal jak najlepszy kumpel jest ze mną :)

Myślę, ze trochę pogubiliśmy się w dążeniu do idealnego zżycia i ta książka nam to uświadamia. Dzięki niej przypomniałam sobie, że w życiu ważne są chwile, zabawne, wzruszające, ten czas z rodziną. I pomyśleć, że próbując posprzątać klocki, które i tak dziecko za 5 minut rozsypie, możemy przegapić naprawdę piękna i ważna chwilę.

Napisana jest w prosty i jak już nie raz wspomniałam zabawny sposób. Do tego czcionka jest duża. Czyta się ją szybko. Przechodząc do okładki wyraża ona treść książki. Mamy tu kobitę, po której widać nie ogarnięcie. Moim zdaniem można by rzec idealna.

Krótko mówiąc z poczuciem humoru, prawdziwa i momentami wstrząsająca książka o prawdziwym życiu.

Zanim się pojawiłeś- Jojo Moyes

O CZYM JEST KSIĄŻKA

 

26 lenia Lou traci prace w kawiarni. Po pewnym czasie poszukiwań trafia do domu Traynorów jako opiekunka niepełnosprawnego Willa. Mężczyzna ma porażenie czterokończynowe.   Will przed wypadkiem był bogatym bankierem, lubiącym sporty ekstremalne oraz podróże. Jego życie diametralnie się zmieniło. Nie widzi już sensu swojej egzystencji. Postanawia dokonać samobójstwa w klinice w Szwajcarii.  Rodzina nie chce się z tym pogodzić. Jednak udaje im się wynegocjować okres 6 miesięcy, pod czas, którego mają nadzieję, ze młody Traynor zmieni zdanie.

Praca miedzy Lou a Willem zaczyna się ciężko, ale po pewnym czasie zdołają odnaleźć nić porozumienia. Gdy panna Clark dowiaduje się prawdy o zamiarach niepełnosprawnego biznesmena postanawia zrobić wszystko, aby zmienił zdanie..

Książka napisana jest prostym do czytania językiem. Nie zawiera skomplikowanych nazw związanych z medycyną, których byśmy nie rozumieli. Głównym narratorem jest Lou Clark, jednak  autorka w nie których rozdziałach zmieniała narratorów min. był nim pielęgniarz Natan, Ojciec Willa czy siostra Lou. Chociaż w innych książkach podobał mi się ten manewr tu wydaje mi się zbyteczny. Wolałabym jednak czytać całą historie z punktu głównej bohaterki.

Pomysł na książkę był naprawdę świetny. Wywołała wielkie WOW w internecie wszyscy polecają przeczytać tę historię. Ja też uważam, ze jest dobra. Jednak trochę mnie zawiodła zabrakło mi w niej tego romansu miedzy głównymi bohaterami. Niby się pojawił. Ale dla mnie jakby mało zauważalnie. Jak na to co oglądałam i czytałam o niej w Internecie. Spodziewałam się po prostu czegoś więcej. Jednak nadal uważam, ze książkę jest warto przeczytać. Nawet się popłakałam  pod czas czytania. Tyle, ze ja bym bardziej rozwinęła wątek romansu tych dwojga. I książka byłaby idealna.

Jak wiadomo taka książka pozwala spojrzeć na swoje życie w inny sposób. Pozwala nam dostrzec rzeczy, których na co dzień nie zauważamy. Jak wielkie szczęście mamy mogąc  cieszyć się zwyczajnym życiem…

Pojawiła się oczywiście ekranizacja książki. Dlatego pewnie jest takie wielkie BOM na tą książkę. I podobno film jest dużo lepszy od książki, a jest to rzadkością. Zobaczymy jeszcze nie oglądałam, ale ma zamiar to zrobić w najbliższym czasie także oczekujcie o nim wpisu :)

Idealna Magda Stachula- Recenzja

O  CZYM JEST KSIĄŻKA?

Książka opowiada o Anicie, która przechodzi kryzys małżeński. Od dwóch lat bezskutecznie starają się razem z mężem o dziecko. Między czasie główna bohaterka z radosnej, pięknej, kobiety staje się zgorzkniałą i zamkniętą w sobie osobą. Przesiaduje całe dnie w domu. Obserwując ludzi przez kamery monitoringu. Pewnego dnia w swoich rzeczach znajduje czyjeś ciuchy i kosmetyki. Ktoś je na pewno podrzucił. Tylko kto? Może mąż? A może ktoś zupełnie inny, ale kto?

STYL PISANIA

Książka jest ciekawie napisana. Narrator zmienia się w każdym rozdziale. Mamy czworo bohaterów, którzy opisują nam swoje życie. Tak jakbyśmy czytali im w myślach. Dobrze czytało się książkę napisaną w ten sposób. Dodatkowo duża czcionka jest stanowczo na plus:)

CZY POLECAM?

Książka naprawdę mi się podobała. Zaskakiwała chwilami. W niektórych momentach ciężko było się oderwać. Ale nie jest to raczej książka na raz. Bardziej tak na trzy dni bym powiedziała. Na samym początku trudno było mi się wgryźć, ale zazwyczaj tak jest z początkiem książki :) Nie myślałam, ze kiedyś może spodobać mi się kryminał w dodatku napisany przez polską autorkę. Mam jakąś niechęć do polskich książek. Prawdopodobnie bierze się to stąd, że polskie filmy bardzo często są kiepskie, więc i o książkach nasuwają się takie opinie. Ale nie do końca jest to dobry kierunek. Myślę, ze trzeba dać szanse polskim autorom, teraz postaram się częściej sięgać po „nasze” książki  :)

Książka wprowadza nas w myśli bohaterów, naglę widzimy jak o tej samej sytuacji, dwoje różnych osób myśli całkiem co innego, inaczej ją postrzega. To dało mi do myślenia. Książka dowodzi, że ludzie sobie bliscy powinni ze sobą rozmawiać, gdyż bez tego dochodzi do wielu nie porozumień.

Jedynie co zawiodło mnie w książce to jej koniec. Zabrakło mi w nim czegoś. Zostało zostawionych za dużo nie domówieni. Co nie bardzo mi odpowiada. Mimo wszystko polecam książkę, była ciekawa, do tego elementy zaskoczenia. Może nie było wielkiego WOW po przeczytaniu, ale na pewno nie był to czas zmarnowany. Chociaż małe takie wow chwilami się pojawiało. Myśl, że jedna osoba może nam tak zaplątać w życiu… Nie wiarygodne…A jednak i tak bywa w życiu… Jeśli obawiacie się ciężkich czy  brutalnych scen nie znajdziecie tam tego. Kryminał ma w sobie  taką lekkość dzięki, której przyjemnie się go czyta. Książkę oceniam tak 7,5 no może  8/10.

Za drzwiami pałacu Cay Garcia- Recenzja

Jak już wiecie otrzymałam książkę do recenzji od redakcji czarna owca do zrecenzowania.  Gdy ujrzałam książkę pierwszy raz bardzo się ucieszyłam okazało się bowiem, że zawiera tematykę Arabską czyli klimat, który mi odpowiada. Po za tym zawiera duże litery. Książka zawiera 272 stron. Także myślałam tematyka dobra i czcionka duże więc dwa dni i po książce. Jednak okazało się, że  jest po prostu nudna. Ciągła mi się jak flaki z olejem. A styl autorki pozostawia wiele do życzenia. Ok ja nie jestem znawcą pisarstwa i nie powinnam może oceniać, ale w tym przypadku… No nie było za dobrze. I żeby nie było, że przesadzam oto jeden z cytatów:

 Nie mam wątpliwości co do tego, że żyrandole są wycierane codziennie. Wcześniej tego dnia widziałam Sunny na drabinie. Kompleksy Mony budzą w niej najgorsze instynkty.

I to w kółko powtarzane „Mona i ja…” jakby się nie dało napisać tego inaczej np. Razem z Moną… albo Poszłyśmy czy Zrobiłyśmy itp. Tylko w kółko zdania zaczynające się od Mona i ja poszłyśmy, Mona i ja robiłyśmy itd.

Ale przejdźmy do tego o czym jest ta książka Cay chcąc zrobić coś interesujące w życiu postanowiła wybrać się na kurs kamerdynerski. Po którym udało jej się otrzymać pracę w Arabi Saudyckiej u księżniczki Arabelli miała zajmować się tam dopilnowaniem służby oraz zajmować się księżniczką i towarzyszyć jej zawsze, gdy sobie tego zażyczy. Książka miała ukazać prawdziwe życie Saudyjskiej Arystokracji. Ogólnie sam opis książki za bardzo nie przyciąga uwagi:

Prawda o zamkniętym świecie saudyjskiej arystokracji. Za drzwiami pałacu w Rijadzie saudyjska księżniczka Arabella wiedzie typowe życie arabskiej arystokratki. Jej garderobę wypełniają abaje od Chanel i kolekcje drogich torebek, a z szuflad wysypuje się cenna biżuteria. Codzienność kobiet z saudyjskiej rodziny królewskiej to baśniowe przyjęcia na pustyni, stoły uginające się od egzotycznych rarytasów i przejażdżki drogimi samochodami. Przynajmniej tak to wygląda na pierwszy rzut oka

Okazuje się, że słodka księżniczka jest strasznie kapryśna i rozpuszczona. A co gorsze stosuje terror nad swymi podwładnymi. Znęca się nad nimi psychicznie i fizycznie. Książka miała ukazać jaka naprawdę jest arystokracja w Arabii Saudyjskiej i w pewien sposób zostało to zrobione. Ale moim zdaniem można było to lepiej ukazać…

Był rozdział pt. Koty, który mówił o biedzie w Arabii. I żeby nie było ja uwielbiam zwierzęta, a kiedyś byłam straszną kociarą. Tyle , że rozdział zaczynał się od dwóch zdań na temat biednych, bezdomnych, głodujących ludzi. A reszta rozdziału poświęcona było głodującym kotom. No moim zdaniem to trochę kiepsko, że pisarka, tak zignorowała trochę temat głodujących ludzi na rzecz głodujących kotów. Zwłaszcza, że temat głodujących kotów przewija się przez całą książkę.

Na końcu wspomnę, taką ciekawostkę. Mamy tu książkę w książce. Jak na ironię bohaterka w kraju w którym trzymanie się za dłonie może grozić więzieniem, a nawet śmiercią czyta erotyk 50 twarzy Greya…

Ostatecznie czy polecam? Myślę, że jest wiele lepszych, ciekawszych pozycji, które mogą przenieść  nas w świat Arabskich klimatów. Tej zdecydowanie nie odnalazłam się co gorzej czułam się jakby ta książka była po prostu recytowana. Nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi? Autorce po prostu nie udało przenieść nas w tamten świat…

Mimo wszystko dziękuje redakcji CZARNA OWCA i wydawnictwu ZNAK za otrzymaną książkę i czekam na kolejne propozycje :)

Współpraca recenzerska… Biblioteka… Burza

Dzisiaj pod drzwiami zauważyłam paczkę z wydawnictwa ZNAK. Jak się okazało dostałam książkę do recenzowania :) :D WOW wielkie zaskoczenie…

DSCF4132

Pewnego wieczoru postanowiłam napisać to paru redakcji czy jest możliwa współpraca recenzerska. Miedzy innymi napisałam do redakcji czarna owca. Odpisali mi, abym wypełniła ankietę. Po czym przesłali mi informacje na czym polega u nich taka współpraca. W Ankiecie wymieniłam chyba cztery miejsca w których ukaże się recenzja. I z tego powodu dostałam odpowiedź, że nie zbyt często będę mogła dostać takową książkę, gdyż pierwszeństwo mają jednak osoby, które wymieniły więcej miejsc. Stwierdziłam trudno, może po zrobieniu Prawa jazdy wyśle odnowa ankietę i wymienię więcej miejsc. Ale o dziwo dostałam e-maila, że jest do rozdania 25 książek Zgłosiłam się i jak widać udało dostać Za drzwiami pałacu- Cay Gracia. Szczerze mówiąc jakoś w to nie wierzyłam, że mogę dostać książkę tylko i wyłącznie za to, że na paru stronach napiszę recenzję. Książka to prawdziwa historia w klimatach arabskich więc akurat coś dla mnie. Bardzo się cieszę z tej niespodzianki. O książce na pewno jeszcze napiszę jak tylko ją przeczytam. Ale na razie ślęczę nad pewną książką, która wydawało mi się że będzie zabawnie rozluźniająca na te stresowe dni. A jak na razie wlecze się strasznie, a mowa o książce Diabeł ubiera się u Prady.

DSCF4135

Jak już jesteśmy w tematach książki. Dzisiaj była w bibliotece, już chyba koło roku minęło jak ostatnio wypożyczyłam tam książki… Wiem wstyd mówić tak długo trzymać książki, ale po prostu tak wyszło… Dzisiaj nie będę pisać jakie książki wypożyczyła, może zrobię osobna, krótką notkę o tym (ta i tak wydaje mi się, że może być zbyt długa).  Chciałam wam opisać co działo się w drodze powrotnej. A więc tak nie daleko biblioteki na terenie szkoły znajduje się mały plac zabaw, a dokładniej sa tam tylko ślizgawki. Szymek usłyszał dzieci i chciał strasznie tam zaglądnąć. I mimo, że chmury na niebie wskazywały, że zaniedługo może padać, dałam się przekonać. Po chwili zaczęło grzmieć, więc włożyłam urwisa do wózka i jak najszybciej popędziłam w stronę domu. Gdy byliśmy już blisko zaczęło kropić. A gdy doszliśmy do bramy padało. Ledwo co weszliśmy na weradnę, pobiegłam szybko pozbierać zabawki z piaskownicy. W momencie, gdy wracałam lunęło deszczem i gradem. Zaczeło coraz głośniej i częściej grzmieć i błyskać się. Także ledwo co zdążyliśmy :) W czasie drogi myślałam, ze jakbym była koło 8 miesiąca pewnie bym po drodzę urodziła. Wyobrażacie sobie kobetę w ciąży, która ucieka przed deszczem, pchając wózek z dzieckiem. Z boku musiało to zabawnie wyglądać. ale byłam strasznie zmęczona, gdy już byliśmy w domu. Ale za to przynajmniej przełamaliśmy codzienną nude… :D

Na przekór wszystkim- Susan Elizabeth Phillips- recenzja

33134501073KS

Tytuł: Na przekór wszystkim

Autor: Susan Elizabeth Phillips

Wydawnictwo: Amber

rok: 1991

Liczba stron: 367

Rodzaj: Romans

 

Miałam o tej książce nie pisać, bo to taki zwykłe romansidło… ale tak mnie ona irytowała, że nie miałam ochoty czytać. Lecz po 200 str. zaczęła mnie ona coraz bardziej ciekawić i trudno było mi się od niej oderwać…

O  CZYM JEST KSIĄŻKA ?

„Na przekór wszystkim” opowiada o Susannah, uratowana przed okrutną babką, przez męża swojej nieodpowiedzialnej matki. Następnie adoptowana, stała się dla Joela oczkiem w głowie. W podzięce Susi starała się być doskonałą córką… Robiła wszystko, aby zasłużyć na jego miłość. Joel kochał Susi bardziej niż własną córkę, która z zazdrości bardzo się buntowała. Zrobiła rzeczy, które doprowadziły do wrzucenia jej z domu przez ojca.

W wieku 25 lat Susannah miała wyjść za mąż za Calla. W trakcie ślubu pojawia się pewien chłopak na harleyu i zabiera ją przed złożeniem przysięgi. Dla zebranych był to szok, aby nienaganna Susannah Faulconer postopiła łagondnie mówiąc nie właściwie…

200  PIERWSZYCH STRON

Bardzo mnie IRYTOWAŁO te pierwsze 200 stron.( UWAGA teraz nadużyje słowa IRYTACJA)  Irytowała mnie główna bohaterka, jej ojciec a nawet siostra. Irytowały mnie pewne sytuacje. A przede wszystkim irytował mnie bohater imieniem Sam. I tu przytoczę pewien cytat, który pomoże wam zrozumieć moją irytację…

Trwa rozmowa

„- Tak jest – wycedził Sam – Jestem bezczelny, nie okrzesany, głupi. Tak głupi, że sprzątnąłem ci córkę sprzed nosa. Przyciągną ją jeszcze bardziej, dotkną kciukiem jej piersi. – Domyślasz się co z nią zrobię?”

Tak w czasie rozmowy z OJCEM swojej dziewczyny dotykał jej PIERSI… Po tym ode chciało mi się czytać. To było na stronie 125, czyli jeszcze trochę moja irytacja trwała.

A PO 200 STRONIE…

Akcja się rozkręciła, zdrady, zakłady, spiski, próby zabójstwa itd..

Powstał pewien czworokąt. Nie będę wyjaśniać kto co z kim żeby nie spojlerować.. Ale powie tyle, że bohaterowie sami nie wiedzieli kto w kim się kocha. I czytelnik też się mógł pogubić…

A teraz cytat z tej lepszej części

„- Ja… nie wiem, o co ci chodzi.

-Dwadzieścia pięć sekund.

- Nie poganiaj mnie.

-Osiemnaście.

-Jesteś, wredny wiesz o tym?

-Dwanaście.

-Może ty to powiesz?

-Dziesięć.

-No dobrze, powiem to.

-Kocham cię, ty świnio!”

CO POZA ROMANSEM…

Miłosnemu wątkowi towarzyszy także, wątek komputerów, wielkich i małych firm oraz świat naukowców. Pokrótce ojciec Susannah prowadzi wielką firmę komputerową. Susi po tym jak uciekła z Samem, zakładają małą firmę komputerową, celem wynalezienia  małego komputera do użytku domowego ( Historia dzieje się w czasach, gdzie istniały tylko wielkie komputery firmowe. Nikt nawet nie pomyślał o komputerach domowych.) Byłą to „niby „wizja Sama mały komputer domowy. Ale mózgiem był milczący, zawsze nieobecny Yank ( jego zmienne jakim był przed 200 str. a po nich uwielbiam) Czy udało im się wypuścić komputer domowy na rynek? To znajdziecie w książce. Dodam tylko, że jako mała firma konkurowali z drugą małą firmą, która także pracowała nad wynalezieniem małego komputera o nazwie Apple. Brzmi znajomo?

CZY POLECAM

Mimo, że te ostatnie 165 str. książki bardzo mnie wciągnęły. To te pierwsze 200 str. zniechęciły. Więc jej NIE POLECAM. Ale bardzo się cieszę z poznania takich bohaterów jak Yank czy Mitch…

Ocena 4.5/10

Spod kołdry- Luke Bradbury. Recenzja

 

 

 

 

 

 

 

Pewnie wile razy mieliście tak, że kończąc książkę. Było wam szkoda, że to już koniec. Skończyła się pewna przygoda, czas zacząć nową.

JA miałam tak z tą historią… Książka opowiada o przygodach faceta na telefon. Rozdziały zatytułowane są imionami klientek lub klientów itd. Luke opisuje jak wyglądała jego praca i życie pracując w tej branży. Wyjechał z Australii do Londynu w poszukiwaniu lepszego życia. Ale tak naprawdę mieszka ze współlokatorem w małym mieszkanku i pracuje jako kelner. Pewnego dnia decydują się na zareklamowanie swoich usług, wciągają to innych kolegów. Wszyscy traktują to jako zabawę, ale nie Luke.

Spotyka on różne kobiety atrakcyjne bardziej lub mniej, „sex bomby”,” ciche myszki”, panie z jego branży, dziewice, starsze, młodsze, bogate i też takie które nie mają za wiele, a także celebrytki. Dla każdej klientki jest ideałem, zachowuje się tak jak sądzi iż powinien. Jest miły, sympatyczny, wysłuchuje, niczego nie przyspiesza…

Opisy seksu nie są wulgarne, ani szczegółowe. Jest opisane tyle ile trzeba nic za dużo nica za mało… Jeśli spodziewasz się po tej książce erotycznych romansów, pomylisz się… Jest to po prostu książka przygodowa. Pełna zabawnych , dziwnych, smutnych sytuacji.. Pośmiałam się na tej książce, przeżyłam chwile napięcia, może i strachu, irytacji, zdenerwowanie (na pewne dziewczyny), a pod koniec nawet się wzruszyłam…

 

Nie jest to książka z wielkim „WOW”. Ale przyciąga, jest sympatyczna i na samo wspomnienie pojawia się uśmiech na twarzy. A też i sama okładka przyciąga uwagę :)

Cena książki obraca się miedzy 20- 35 zł.

PS. Jest także druga część pt. „Wśród celebrytów”, jeszcze jej nie czytałam. Ale na pewno kiedyś pono sięgnę

50 twarzy greya- recenzja, analiza

50 twarzy Greya jest ekranizacją powieści E.L James. Ludzie na całym świecie zachwycają się ta książką i nie mogli doczekać się filmu. Jest to jeden z tych filmów, który jednych zachwyca, a drugich irytuje, oburza.  Ma on zarówno zwolenników jak i przeciwników. Film i książka rozpętały burze w internecie. Jest o nim głośno tego nie można zaprzeczyć. Ja zdecydowanie należę do tych pierwszych. Choć widziałam tylko film urzekła mnie ta historia i nie mogę się doczekać przeczytania całej trylogii Greya.

.

Film opowiada o studentce literatury angielskiej, która poznaje bogatego przedsiębiorce. Dziewczyna ma przeprowadzić z nim wywiad za koleżankę i już pod czas wywiadu coś ich do siebie ciągnie.  Anastazja jest zafascynowana Greyem. Niebawem jednak okazuje się, że Christian ma pewną obsesję, fanaberię, polega ona na tym, że nie potrafi stworzyć z kobieta normalnego związku. Zawiera on umowy z kobietami na zasadzie pan i uległa. Przyczyna tkwi w wydarzeniach z przeszłości…Ma swój pokój zabaw do których przyprowadza kobiety, ale czy Ana ze chce podpisać umowę i tkwić w nienormalnej relacji z Christianem..

Christian, gdy dowiaduje się, że Panna Steel jest romantyczką wycofuję się, ale to nie jest takie proste coś go jednak ciągnie do tej dziewczyny i nie potrafi z niej zrezygnować. Scena w której Ana dzwoni do Christiana piana, a on chwile później już po nią jest i zabiera ją do siebie, właśnie to okazuje :)

Jeśli chodzi o moją opinie na temat filmu uważam że jest genialny zafascynował mnie ten film. Po skończeniu seansu nie mogłam przestać o nim myśleć i analizować go.

Za nim wybrałam się na film osłuchałam się od znajomych, że to pornol kończący się ślubem. Nie wiedziałam, że jest on na podstawie książki i jakie było moje zaskoczenie, że jednak sceny erotyczne zostały pokazane według mnie bardzo fajny i subtelny sposób, no i film nie skończył się ślubem. Chyba tylko ta końcówka mnie rozczarowała, a tak to był na prawdę bardzo fajny film, Piszą o nim , że między bohaterami nie było chemii, że film nie miał nic konkretnego do przekazania i żadnej fabuły. Nie wiem czemu ja odniosłam inne wrażenie.

Od razu widać, że miedzy bohaterami jest chemia. a nie którzy sądzą, że tylko Anastazja się zatraca w uczuciach do Greya. Oczywiście Grey nie lubi wyrażać uczuć i dzielić się nimi, dla tego wchodził w takie układy. Lecz Ana coś w nim poruszyła, że zaczął łamać dla niej swoje zasady. Związał się  z nią chociaż nie podpisała umowy, mówiła , że jest romantyczką, a to nie pasowało do jego typu kobiety, jak się okazało była jedyną kobietą, z która spał w w jednym łóżku, i zgodził się na randki itd więc musiał coś do niej czuć nie sądzicie…  a podobno jest taki bez uczuciowy… mylne stwierdzenie on nie potrafi ich wyrażać. A to że był taki oschły i władczy miało swoje podłoże w psychice. W filmie są dwie sceny w której mówi o swojej tragicznej przeszłości, i wtedy tłumaczy dlaczego taki jest. Podobno w książce jest tego więcej. Szkoda, że w filmie tego było tak mało bo widać łatwo było je przeoczyć

Moim zdaniem i może to nie których zdziwić Grey miał szacunek do kobiet, nie robił nic na co się nie zgadzały i jasno mówił na co on się nie zgadza. I tu może ktoś powiedzieć, a kary jakie stosował hmm no więc tak  mimo wszystko też się na nie zgadzały podpisując umowę. Ana także się zgodziła sama powiedziała, że chce zobaczyć jak to jest, on tego nie chciał, ale mówił, że musi to wszystko właśnie siedzi w jego psychice i uważam, że jakby Ana się nie zgodziła to by tego nie zrobił i właśnie ona jedyna może mu pomóc wyleczyć się z tej obsesji, ale czy jej się uda w następnych częściach trylogii tego właśnie jeszcze nie wiem…

 

50 twarzy Greya ogólnie jest zabawnym, romantycznym, i smutnym filmem. Nie które momenty są po prostu rozwalające :) Jak się budzi u niego w domu, albo jak omawia z nim umowę, albo przed pokojem zabaw naprawdę dużo było momentów, tekstów które wywołały uśmiech :) A Dakota doskonale zagrała swoją role :)

A Dornan jak go zobaczyłam na dużym ekranie pomyślałam wcale nie jest taki przystojny, ale jak już zaczął ten cały flirt te uśmieszki i teksty od razu zmieniałam zdanie miał coś w sobie co do niego przyciągało… :)

Film daje do myślenia, ja nie mogłam przestać myśleć o tym filmie przez długi czas, analizowałam postaci,  jakaś masakra dostałam bzika na temat tej historii

Nie mogę się doczekać, aż w mojej ręce pojawią się książki z trylogii, ale niestety będę musiała poczekać najkrócej do wakacji. Na pewno jak znajdą się one w mojej biblioteczce to dam znać. A jak przeczytam wstawię recenzję :)

A tak na marginesie przestałam już czytać komentarze na temat filmu, bo już nie mogę tych hejterów nie który nawet nie widzieli filmu, ani książki, a się wypowiadają. No i rozumiem tych co widzieli film i  mógł im się ne spodobać, każdy ma inny gust, ale ludzie przesadzają jak już zaczynają obrażać osoby którym się film spodobał to tak jak ja bym krytykowała kogoś, że lubi piłkę nożną i tylko dlatego, że ja jej nie lubię. Dziwne jest to, że ludzie spędzają czas na czytaniu czegoś co ich nie interesuje tylko po to, aby po hejtować …

To chyba na tyle trochę się rozpisałam. Mam nadzieję, że podoba wam się to co napisałam. Może kogoś przekonałam do tego filmu. Piszcie w komentarzach co wy sadzicie na temat filmu i książek, Czy wam się podobało czy nie?